Najbardziej nawiedzone miejsca w Polsce

Chcecie dowiedzieć się, gdzie znajduje się najbardziej nawiedzony las Polski i kogo straszy czarny pies?
.get_the_title().

Polska jest pełna duchów. Po prawie każdym rodzimym zamku chętnie przechadzają się zjawy – białe, żółte czy nawet niebieskie damy. Nocami w niektórych pałacach ożywają portrety, a rozdzieleni przed wiekami kochankowie spotykają się na spacery. Jednak nie wszystkie polskie zjawy są dobrotliwe. Przedstawiamy tych, którzy jako duchy pokutują za swoje grzechy i takie miejsca, w których naprawdę straszy.

Czarny pies z Ogrodzieńca

Ogrodzieniec znajduje się w województwie śląskim. Słynie ze znajdujących się nieopodal ruin XIV-wiecznego zamku, które zagrały w “Janosiku”, “Zemście” Wajdy oraz koncertowym video do utworu “Hallowed be thy name” Iron Maiden. Jednak zanim do tego doszło, w XVII wieku Ogrodzieniec słynął z wyjątkowo okrutnego pana, który upodobał sobie torturowanie ludności.

Nazywał się Stanisław Warszycki – okoliczna ludność uważała, że zamiast umrzeć żywcem wzięto go do piekła. Jednocześnie panowało przekonanie, że bestia wróci na ten świat, aby odpokutować swoje zbrodnie.

Kiedy więc w okolicach zamku zauważono ogromnego czarnego psa z łańcuchem na szyi, wszyscy byli pewni, że okrutny kasztelan Watszycki wrócił jako duch. Mówił się, że zjawa psa strzegła ukrytego w ruinach skarbu, odstraszała ludzi i zwierzęta, a niekiedy ziała ogniem. Straszne zwierzę lubi ukazywać się na zamku koło północy i niespodziewanie rozpływać się w powietrzu.

Zjawa hrabiny Franciszki

W Weryni (województwo podkarpackie) zjawa pewnej hrabiny upodobała sobie miejsce, które zbudowano prawie sto lat po jej śmierci. Franciszka Łucja Tyszkiewiczowa wiodła ciekawe życie. Bawiła się po sowizdrzalsku i lubiła płatać psoty, wyrabiać figle i hulać, stąd dostała pseudonim baba-Kozak – zanotował ówczesny kronikarz Tadeusz Józef Chamski.

Jak głosi legenda, to właśnie skłonność do żartów doprowadziła do jej zguby.

Pewnego wieczora postanowiła nastraszyć swojego najstarszego syna i w przebraniu rozbójnika napadła na śpiącego chłopaka. Ten wykazał się straszliwym refleksem i zabił kobietę strzałem z dubeltówki… Od tej pory zjawa Franciszki Łucji nawiedza pałac w Weryni. Podobno jej ukazanie się ściąga śmierć na członków rodu Tyszkiewiczów.

Duch w fabryce

Karol Scheibler był XIX-wiecznym łódzkim przemysłowcem. Posiadał największą w Łodzi przędzalnie, był też pierwowzorem jednego z bohaterów “Ziemi obiecanej” Reymonta.

Mówiło się, że jego potęga i bogactwo zostały zbudowane na ludzkim wyzysku. Niektórzy sądzili nawet, że sprzedał on duszę diabłu…

Znalazł się nawet świadek transakcji, który obserwował z daleka podpisanie cyrografu! Po śmierci Scheibler wrócił do fabryki, aby odpokutować swoje winy. Na terenie zakładu zaczęto widywać zjawę utykającą na jedną nogę – za życia był to znak rozpoznawczy przemysłowca. Widmo jest niegroźne, bo choć straszliwie dźwięczy łańcuchami, jest bardzo płochliwe i z łatwością rozpływa się w powietrzu.

Nawiedzony las

Las w Witkowicach cieszy się wyjątkowo złą opinią i doczekał się już nawet miana polskiego Blair Witch. Witkowice to wieś na obrzeżach Krakowa. Powstała na terenie innej wsi, która w XVIII wieku została w tajemniczych okolicznościach spalona, a jej mieszkańcy zaginęli. Na pięć lat przed tymi wydarzeniami do osady przybyli wyznawcy tajemniczej wiary, którzy w lesie wznieśli kaplicę i zaczęli tam odprawiać swoje obrzędy.

Według legendy wtedy właśnie energia lasu zaczęła się zmieniać na złowrogą.

Od tej pory na terenie lasu doszło do wielu tajemniczych zaginięć. Zaczął on również przyciągać samobójców. Najnowsza historia związana z tym mrocznym miejscem dotyczy 9 studentów, którzy zaginęli tam pewnej październikowej nocy 2001 roku. Według niektórych nigdy nie zostali odnalezieni… Inni twierdzą jednak, że to tylko kolejna miejska legenda.

TU I TERAZ