Nowy Rok, nowy ja? Jakie postanowienia noworoczne wybrać i jak się ich trzymać?

Nowy rok to najlepszy moment na planowanie zmian w swoim życiu. Ale jak dopiąć celu i nie zrezygnować po trzech tygodniach?
.get_the_title().

Postanowienia noworoczne to niezwykle popularna tradycja. Każdego roku podejmuje je około 40 proc. mieszkańców Stanów Zjednoczonych i nawet 3/4 Polaków. Problem z tym, że nie zawsze je realizujemy – z badań SW Research wynika, że nawet 10 proc. z nas nawet się za to nie zabiera.

A ilu z nas faktycznie zmienia coś w swoim życiu? Z badań Journal of Clinical Psychology wynika, że zaledwie 46 proc. Połowa z nas jest więc skazana na porażkę.

Problem tkwi zwykle w tym, że nasze postanowienia bywają – delikatnie mówiąc – lekko nierealistyczne. Chętnie rzucamy się na zbyt głęboką wodę i porywamy z motyką na słońce. Chcecie chodzić na basen trzy razy w tygodniu, choć ostatni raz byliście tam pięć lat temu z okładem? Obiecujecie sobie, że będziecie czytać codziennie przed zaśnięciem, choć po powrocie z roboty interesuje was wyłącznie Netflix i spanko? A może zrobiliście sobie siedem postanowień naraz i połowa wyleciała wam z głowy już 1 stycznia?

Cóż, lepiej wybrać jedno postanowienie i faktycznie dążyć do jego realizacji. Do tego powinno być realistyczne.

Poza tym wybór powinien być faktycznie wasz – motywację do zmiany trzeba znaleźć w sobie, a nie zmuszać się do niej pod wpływem znajomych czy rodziny. Postanowienia nie mają prowadzić do wyrzeczeń i cierpienia, tylko do zmiany na lepsze. Fajnie więc, jeśli ktoś nam pomaga w ich realizacji – dopinguje lub też wkręca się w to samo. No i nie można się zrażać, jeśli raz coś nie wyjdzie – potknięcia są normalne. Nie znaczy to, że nie warto próbować. Skoro już wiecie, jak się zabrać za realizację postanowień, aby nie porzucić ich w trzecim tygodniu stycznia, pewnie zastanawiacie się nad tym, co warto sobie obiecać. Przygotowaliśmy dla was krótką listę kilku popularnych postanowień – zainspirujcie się nimi i wejdźcie w nowy rok z nowym planem!

Ćwiczenia

fot. Jonathan Borba / unsplash

‘Zacznę ćwiczyć’ to z pewnością najpopularniejsze spośród wszystkich postanowień noworocznych. Nic dziwnego: część z nas chce schudnąć, część chce być w lepszej formie, a jeszcze innym marzy się i jedno, i drugie. W przypadku tego postanowienia, tak jak zresztą w przypadku innych, ważna jest motywacja wewnętrzna – nikt was tak nie przekona o tym, by udać się na siłownię pod blokiem, jak wy sami. Ważne jest również dopasowanie treningu do trybu życia – jeśli przez cały rok zalegaliście przed kompem, to nie porywajcie się w styczniu na przebiegnięcie maratonu.

Kolejna sprawa to regularność – podobno czas potrzebny na wypracowanie sobie nawyku wynosi 66 dni, a więc już na początku marca nie będziecie musieli się nawet specjalnie namawiać na ćwiczenia, staną się one waszą drugą naturą.

No i zobaczycie rezultaty, a nic tak przecież nie motywuje do dalszych działań jak one.

Oszczędzanie

fot. Josh Appel / unsplash

Galopująca inflacja może specjalnie do tego nie zachęca, ale oszczędzanie wciąż jest wysoko na liście popularnych postanowień noworocznych. Szkopuł w tym, że tak trochę głupio odkładać pieniądze, jeśli się nie wie na co. Jasne, niektórym wystarczy satysfakcja z rosnącego stanu konta oszczędnościowego, ale większość z nas potrzebuje jednak bardziej namacalnej motywacji.

Dlatego też warto sobie wyznaczyć jakiś cel.

Samochód, wakacje, nowa kanapa? Wszystkie są równie dobre, to zależy od was. Aby wytrwać w oszczędzaniu, kluczowa jest kontrola wydatków. Po pierwsze musicie ustalić swój miesięczny budżet: ile pieniędzy idzie na rachunki? Ile zostaje na codzienne wydatki i przyjemności? Warto też sprawdzić, na co wydajecie najwięcej. Może się na przykład okazać, że wasz budżet kawowo-kanapkowy dałoby się z łatwością obciąć o połowę. A może regularnie płacicie za coś, z czego nie korzystacie? Subskrybcja pięciu platform streamingowych pewnie nie jest niezbędna. Kiedy już uda się to wszystko sprawdzić i policzyć, ustalcie, ile chcecie odkładać miesięcznie. No a wtedy ważna jest już wytrwałość i systematyczność.

Dieta

fot. Khamkhor / unsplash

Wielu z nas obiecuje sobie, że od stycznia poważnie weźmie się za siebie, schudnie i zacznie jeść zdrowo. I nic dziwnego, bo świąteczno-sylwestrowy czas skłania do tego, by pomyśleć o zmianach. Wielu z nas najada się wtedy bez opamiętania, a nasz styl życia jest daleki od ideału, nie mówiąc już o szaleństwie sylwestrowej nocy… Tu znowu kluczowy jest realistyczny cel: nie schudniesz w miesiąc, a przynajmniej nie na stałe, nie przestaniesz jeść słodyczy, jeśli dotychczas towarzyszyły ci one codziennie.

Łatwiej jest zmieniać swoje nawyki żywieniowe, korzystając z metody małych kroków, raczej urozmaicając swoją dietę, niż dokonując w niej rewolucji.

Warto zacząć planować jadłospis, aby nagle nie zaatakowała nas nieplanowana pizza z mrożonki czy niweczący wszelkie starania kebab. Warto się zastanowić, co rzeczywiście jesteśmy w stanie zmienić, no i znaleźć odpowiednią motywację.

Więcej książek

fot. Thought Catalog / unsplash

Masę czasu spędzamy obecnie przyklejeni do ekranów i po oderwaniu się od nich często nie mamy już najmniejszej ochoty na to, by zanurzyć się w lekturze książki.

Tymczasem świetnie zdajemy sobie sprawę, że cierpimy od tego ciągłego przewijania obrazków – przede wszystkim drastycznie spada nasza zdolność skupienia.

I dlatego też coraz częściej obiecujemy sobie, że będziemy więcej czytać. Aby to się udało, warto się w ogóle zastanowić, co lubi się czytać. Nie rzucajcie się na pierwszą książkę, którą znajdziecie w domu z nadzieją, że przyniesie wam zbawienie – może się okazać, że Trylogia Sienkiewicza zrazi was do tego całego postanowienia i wrócicie do scrollowania TikToka. Przyda się lista interesujących was tytułów. Wolicie fabułę czy chętniej dowiedzielibyście się czegoś nowego? Wolicie kryminały i thrillery czy raczej intrygują was nagrodzone tytuły i wielkie nazwiska? Nieważne. Ważne jednak, aby poznać swoje sympatie i poruszać się wedle jakiegoś klucza. Warto też zacząć wychodzić z domu z książką – a nuż przyda wam się w tramwaju czy w kawiarni.

Rzucenie palenia

fot. Reza Mehrad / unsplash

Niech pierwszy rzuci kamieniem palacz, któremu nigdy nie przyszło to na myśl. No właśnie… tymczasem w Polsce wciąż pali 32 proc. mężczyzn (średnia w UE: 26 proc.) oraz 20 proc. kobiet (średnia w UE: 21 proc.). Mamy również – obok Węgier i Rumunii – 1 z 3 najniższych w całej UE odsetków palaczy raportujących zaprzestanie palenia. Wynosi on w naszym kraju zaledwie 12 proc.

Oczywiście porzucenie nałogu nie jest łatwe, ale mogą w tym pomóc podgrzewacze tytoniu,popularnie określane jako ajkosy.

Ten rodzaj odstawienia papierosów nosi nazwę ‘terapii pomostowej’ i polega na tym, że palacze korzystają w niej z bezdymnych produktów z nikotyną, które – w odróżnieniu od papierosów – nie spalają tytoniu i przez to są mniej toksyczne od papierosów. Produkty bezdymne to własnie podgrzewacze tytoniu i e-papierosy na płyny. Które wybrać? Tu statystyka w zasadzie nie pozostawia pola na watpliwości. W przypadku osób stosujących podgrzewacze tytoniu w celu zaprzestania palenia papierosów sukces odniosło 86 proc. palaczy, którzy nie wrócili już później do papierosów. Tymczasem w przypadku papierosów elektronicznych było to ‘zaledwie’ 20 proc.

Zdjęcie główne: Ian Schneider/Unsplash

TU I TERAZ