Rasizm wobec białych i proputinowskie hasła. Tak wygląda trzecia siła polityczna RPA

Sobotni wiec partii, podczas którego jej lider podżegał do przemocy wobec białych, doczekał się nawet komentarza ze strony Elona Muska.
.get_the_title().

Julius Malema jest założycielem i liderem Ruchu Bojowników o Równość Gospodarczą –południowoafrykańskiej partii, która jest trzecią siłą w tamtejszym parlamencie. Partia znana jest ze swoich radykalnych poglądów, wśród których można wymienić chęć nacjonalizacji kopalń czy reformy rolnej.

Malema z kolei dał się już poznać jako nacjonalista i rasista – ma na koncie kilka przegranych procesów o podżeganie nienawiści wobec Afrykanerów, czyli białych mieszkańców RPA.

Podczas sobotniego wiecu Ruchu Bojowników o Równość Gospodarczą, na którym partia świętowała swoje 10-lecie, po raz kolejny nawoływał do przemocy wobec białych, a także wyrażał sympatię wobec Putina.

My jesteśmy Putinem, a Putin to my. Nigdy nie będziemy wspierać imperialistów, którzy są przeciwko prezydentowi Putinowi – powiedział Malema. To szczególnie niepokojące, ponieważ wpisuje się w szerszą tendencję poparcia dla Putina w krajach afrykańskich.

W ubiegłym tygodniu w Nigrze doszło do puczu, w ramach którego junta wojskowa obaliła prezydenta – ludzie demonstrowali wówczas z transparentami, na których widać było takie hasła jak 'niech żyje Putin’.

To niezwykle istotne wydarzenie, ponieważ dotychczas Niger był uważany za jedno ze stabilniejszych państw w Afryce Środkowej. Póki co nie wygląda na to, że podobny scenariusz miałby się ziścić w RPA, jednak proputinowskie sympatie lidera trzeciej siły politycznej w kraju są co najmniej niepokojące.

Na tym jednak nie kończą się niepokojące wydarzenia, które miały miejsce podczas sobotniego wiecu.

Pod koniec wydarzenia Malema zaczął skandować 'Zabij Bura, zabij rolnika’ i naśladować dźwięk strzelającej broni palnej.

Tłum szybko się do niego przyłączył. O co w tym chodzi? Burowie byli rolnikami i wywodzili się od głównie holenderskich osadników – dziś mówi się o nich Afrykanie. Hasło, które skandował Malema, ma już swoją historię. W ubiegłym roku Sąd Równości w Johannesburgu stwierdził wprawdzie, że nie jest to mowa nienawiści, ale sprawa dalej się toczy, a Sąd Najwyższy rozpatrzy ją ponownie na początku września. Z kolei historycy zajmujący się apartheidem wskazują na to, że hasło narodziło się właśnie w tamtych czasach, stając się okrzykiem oporu i należy je interpretować właśnie w kontekście historycznym, a nie rzeczywistego podżegania do przemocy – chodziło o mobilizację przeciwko opresyjnemu systemowi. – Młodzi ludzie czują, że śpiewanie tego dzisiaj podnosi ich na duchu. Nie sądzę, że zamierzają zrobić w związku z tym komuś jakąkolwiek krzywdę – wyjaśnia Nomalanga Mkhize, historyk z Uniwersytetu Nelsona Mandeli. Hasło jest jednak ewidentnie rasistowskie, a skandowanie go przez popularnego polityka budzi słuszne obawy. Niektórzy sądzą nawet, że konsekwencją podżegania takich nastrojów w tak podzielonym kraju jak RPA może być nawet wojna domowa.

Tekst: NS

TU I TERAZ