Schroniska pękają w szwach. Coraz więcej bezdomnych zwierząt.

Problemy związane z podwyżkami cen wpływają również na życia zwierząt. Coraz częściej domowi pupile trafiają pod dachy schronisk ze względu na brak możliwości utrzymania ich przez właścicieli. Dostępnych kojców niestety ciągle ubywa.
.get_the_title().

Okres pandemii, który przewrócił życie ludzi na całym świecie do góry nogami, okazał się jednak dobry dla sprawy adopcji zwierząt. Tysiące pupili znalazły nowy dom w czasie, gdy wiele osób borykało się z problemami samotności oraz dystansu społecznego, co ograniczało kontakty międzyludzkie. Liczby adopcji w schroniskach osiągały zaskakujące rekordy.

Wszystko, co dobre nie może jednak trwać za długo. Inflacja, która w Polsce w sierpniu bieżącego roku przekroczyła próg 16,1% (najwyższy od niemal 25 lat), spowodowała wzrost cen produktów wszelkiej maści, również artykułów dla zwierząt. Fakt ten doprowadza coraz częściej właścicieli do podejmowania tragicznych decyzji związanych z oddaniem własnych pupili do schronisk.

Psy w schronisku /unsplash.com

Wiele ludzi poddaje się i decyduje na oddanie psów, jak i kotów do schronisk ze względu na brak możliwości utrzymania zwierząt. Nie stać ich na karmę, wyposażenie do domu, opiekę weterynaryjną. Nawet ceny paliw, które pobijają rekordy, oddziałują na właścicieli, których nie stać na częsty przewóz zwierząt do gabinetów weterynaryjnych. Dodatkowo wzrost cen uderza również w schroniska, które borykają się z problemami braku wystarczających pieniędzy na utrzymanie wszystkich pupili w swoich placówkach.

Schroniska nie były i nie są przygotowane na taki zwrot akcji. Brakuje miejsc, jak i podstawowego wyposażenia, które jest potrzebne do zapewnienia zwierzętom godnego życia.

W lipcu tego roku petycję o pomoc schroniskom złożyło Stowarzyszenie Ulepszamy Kraków, gdzie także toczy się walka z problemem przepełnionych przytułków dla zwierząt.

W Krakowie zwiększa się liczba bezdomnych zwierzaków, a w schronisku zaczyna brakować miejsca, żeby przyjmować kolejne pupile. Sytuacja z każdym dniem staje się coraz trudniejsza. Uważamy, że miasto powinno się bardziej zaangażować w pomoc naszym braciom mniejszym, a problem wymaga działań wykraczających poza utarte schematy – pisał w petycji Krzysztof Kwarciak, prezes stowarzyszenia. (źródło: krakow.naszemiasto.pl)

Pracownicy, jak i wolontariusze, których liczba zwiększyła się w ostatnim czasie, w całej Polsce podejmują się różnego rodzaju form pomocy, by minimalizować skutki problemu. Coraz częściej decydują się na własną rękę przyjmować bezdomne zwierzęta do swoich domów, by dać im dach nad głową, dopóki nie znajdzie się dla nich nowy właściciel lub miejsce w schronisku.

Kot w schronisku /unsplash.com

Minione lato było pierwszym od lat okresem, w którym więcej zwierząt trafiało do schronisk równocześnie, gdy odbywało się mniej adopcji. Miały one wciąż miejsce, jednakże na mniejszą skalę niż dotychczas. Wiele osób deklarowało, że po prostu nie stać ich na zwierzę.

Co ciekawe, problem ten nie dotyczy tylko Polski. Na całym świecie można odnaleźć informacje o narastającym problemie bezdomnych pupili. Głos w tej sprawie zabrali m.in. przedstawiciele PETA, People for the Ethical Treatment of Animals. W mailu do Fox News Digital potwierdzili, że ich organizacja otrzymuje coraz więcej doniesień o porzuceniach zwierząt w schroniskach. Niektóre z raportów, które dostają, są wyjątkowo tragiczne i dotyczą zwierzaków w podeszłym wieku oraz szczeniaków i kociąt.

Szczeniak w schronisku /unsplash.com

PETA wzywa wszystkich do szerzenia informacji na temat kastrowania zwierząt. Może to pomóc w walce z problemem i zapobiec narodzinom kolejnych zwierząt, dla których będzie brakowało dachu nad głową.

By wspomóc polskie schroniska zachęcamy do odwiedzenia strony ratujemyzwierzaki.pl, by dowiedzieć się więcej na temat bezpośredniej pomocy zwierzętom oraz poszczególnym placówkom.

OP

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook