Shrinkflacja – co to takiego i czy należy jej się obawiać?
Inflacja skłania do kreatywności. Wie o tym każdy, kto chwyta się najróżniejszych środków, by tylko choć trochę zaoszczędzić. Wiedzą o tym także sklepy i producenci, którzy niemal stają na głowie, by udowodnić nam, że z nimi nie zapłacimy więcej, niż to naprawdę konieczne. Problem w tym, że to przeważnie nieprawda. Najciekawszym trickiem wykorzystywanym przez producentów jest tak zwana shrinkflacja.
Nazwa powstała z połączenia dwóch słów: 'shrink’, czyli 'kurczyć się’ i 'inflacja’.
To proces, w wyniku którego produkt staje się nieco mniejszy lub jego receptura zmienia się tak, by uwzględniała tańsze składniki, tymczasem jego cena pozostaje taka sama lub delikatnie rośnie.
@addison.jarman hi, now more than ever its sooo important to learn about finances #shrinkflation #addisontaughtme ♬ original sound – Addison Jarman
Niedawno mogliśmy zaobserwować shrinkflację na przykładzie słynnego Ptasiego Mleczka. Popularny przysmak na początku roku skurczył się o 20 g – teraz opakowanie mieści 240, a nie 260 g czekoladek. Producent tłumaczy, że do tej decyzji zmusiły go rosnące ceny surowców i opakowań. Jednak podobnych przypadków jest obecnie multum: zwróćcie na to uwagę, choćby przy kupowaniu napojów. Pewnie szybko się przekonacie, że w butelkach, które uważaliście za litrowe, jest znacznie mniej picia.
Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów docierają nieliczne skargi klientów na zmniejszające się opakowania. Tyle że to wcale nie jest niezgodne z prawem.
’Konsumentom możemy doradzić, aby dokładnie czytali zarówno etykiety produktów, jak i wywieszki cenowe. Istotne jest też porównywanie cen jednostkowych, co pozwala na wybór pomiędzy produktami podobnymi, ale o różnych gramaturach’ – poucza UOKiK.
Shrinkflacja jest więc nieunikniona, ale recepta na to, by nie dać się jej nabić w butelkę jest prosta: trzeba czytać zarówno etykiety, jak i ceny jednostkowe. Gdy już dowiecie się, ile kosztuje litr czy kilogram, z łatwością będziecie mogli wybrać produkt w najbardziej interesującej was kategorii cenowej. Tylko za bardzo się nie wkręcajcie, bo możecie wyjść ze sklepu bólem głowy i poczuciem, że i tak wybraliście źle.
Tekst: NS