Telewizja prestiżu, czyli ratingi seriali w popularnych serwisach

Rankingi seriali i opinie widzów to temat-rzeka. Rekomendacje poszczególnych seriali są ważne zwłaszcza dzisiaj, w dobie ekspansji platform streamingowych, kiedy nowości jest tak dużo, że nie sposób obejrzeć nawet najwyżej ocenianych tytułów.
.get_the_title().

Chcąc wybierać produkcje oceniane najwyżej zarówno przez rozmaite gremia, jak i widzów, należy dobrze rozejrzeć się po najbardziej opiniotwórczych serwisach. Często okazuje się, że to co jest hitem w jednym miejscu, w innym bywa kitem. Jak się nie zgubić w gąszczu ocen?

Klasyfikacje i oceny seriali uzależnione są od gustu i wiedzy oceniającego. Poniżej prezentujemy serwisy, na opiniach których się nie zawiedziecie:

1. IMDb

Internet Movie Database istnieje od 1990 roku, czyi blisko 30 lat. Powstała na długo przed innymi stronami i serwisami, bez których nie wyobrażamy sobie dzisiaj życia. To dla wielu kinomaniaków strona obowiązkowa (podobnie jak jej polski odpowiednik, czyli Filmweb), gdzie można znaleźć wszystkie podstawowe informacje na temat danego filmu i serialu. Taka filmowa wiedza w pigułce. Oceny filmów i seriali są dla wielu użytkowników najważniejszym kierunkowskazem, co warto obejrzeć, a co lepiej sobie odpuścić.

Podobną rolę pełni Filmweb, ale nie wszyscy fani filmów i seriali uznają serwis za opiniotwórczy, ponieważ zdarzały się już kuriozalne oceny arcydzieł filmowych. Trzeba zdawać sobie sprawę ze specyfiki ocen użytkowników, żeby mieć świadomość, jak dalece można zaufać ich opinii.

Jeśli chodzi o IMDb, pomocne było – zlikwidowane w 2017 – forum wymiany opinii. Wciąż można zapoznać się z recenzjami użytkowników i dzięki ich argumentacji zrozumieć, czy są to osoby, na ocenie których możemy polegać.

Jest to największa baza filmowa na świecie (4 miliony wpisanych tytułów i dwa razy więcej nazwisk twórców filmowych), dzięki której dowiemy się nie tylko, w ilu odcinkach danego serialu wystąpił dany aktor, ale także poznamy całą jego filmografię i liczne powiązania obsadowe, znajdziemy też masę informacji dotyczących filmowych technikaliów.

Dzięki IMDb możemy poczytać o aktorce, którą dostrzegliśmy w roli epizodycznej danego serialu i po nitce do kłębka dowiedzieć się o jej innych, znacznie większych występach serialowych. Możemy także śmiać się do rozpuku, czytając recenzje takich filmów, jak “Smoleńsk”, choć w tym wypadku znacznie ciekawsze jest to, że gdy film Krauzego trafiał do kin, w zagranicznych serwisach był przyporządkowany do kategorii film przygodowy i fantasy, co wiele mówi o odbiorze tego filmu poza Polską.

2. Rotten Tomatoes

Wkraczamy na teren prestiżowych i mocno opiniotwórczych serwisów.

Rotten Tomatoes cieszy się wielką popularnością, jako serwis, którego opinie są wyznacznikiem tego, czy dany film nam się spodoba.

Gdy na Rotten Tomatoes amerykańscy dziennikarze nisko ocenią dany serial Netflixa, którzy jako jedyni na świecie widzieli przedpremierowo (nie wszystkie seriale są udostępniane przez Netflix do recenzji w krajach europejskich tak samo chętnie jak w Stanach), w Polsce od razu się zastanawiamy, czy “Amerykanie czegoś nie zrozumieli”, a może naprawdę jest to kiepski serial. Tak było w przypadku głośnych seriali Netflixa, jak np. “Dark”, który jednak nie spodobał się w Ameryce, tak bardzo jak w Polsce i Europie.

Wielu widzów wychodzi z założenia, że jeśli w danym serwisie film czy serial ma ocenę poniżej 8 punktów, to należy zrezygnować z seansu. To rodzaj selekcji oparty na zaufaniu do tego, że większość ma rację i że ta konkretna większość zgromadzona wokół serwisu ma poglądy zbieżne z naszymi. Nie zawsze jednak tak być musi. To częsta pułapka dla osób nadmiernie ufających cudzym opiniom.

3. Metacritic

Metacritic jest bardzo prestiżowym serwisem, z ocenami którego liczą się amerykańscy krytycy, a to dowodzi siły jego opinii. Wysoka wiarygodność serwisu opiera się na tych w/w krytykach stąd ich zaufanie.

Serwis zlicza średnią z ocen danego filmu, czy serialu w takich miejscach, jak np. “IndieWire”, “Entertainment Weekly”, “USA Today”, “New York Magazine” i innych.

Jak nieprzewidywalne bywają oceny krytyków, widać na najnowszym przykładzie, jakim jest powrót kultowego serialu “Murphy Brown”. Ocena serwisu to zaledwie 53/100, a wynika to z dużych rozbieżności w ocenach poszczególnych krytyków, jedni są prawie zachwyceni, inni nie za bardzo. W takiej sytuacji, warto zaryzykować i przekonać się samemu, czy ten powrót miał sens. Podobnie jak nowa wersja serialu “Magnum”, którą także można już obejrzeć.

Metacritic udostępnia także oceny widzów, a te często bywają odmienne od tego, co sądzą krytycy. Z ciekawością można przyglądać się tym całkowicie “rozjeżdżającym” się ocenom i argumentacji.

Do niedawna można było oceniać filmy także na Netflixie. Serwis w sierpniu usunął wszystkie pisemne recenzje, a jeszcze wcześniej system gwiazdek. Zdziwiło to widzów i nieszczególnie przypadło im do gustu. Czego tak bardzo bał się Netflix, że podął taką decyzję, zostawiając jedynie kciuk do góry i w dół jako formę oceny?

A wy, oceniacie filmy w serwisach? A może jedynie sugerujecie się ich opiniami?

TU I TERAZ