To nie jest Twój wstyd

Wstyd, który hurtowo i jednomyślnie zrzuca się na ofiary, to wynik wciąż obecnego w naszej kulturze tabu – przekonania, że krzywda nie jest tematem publicznym.
.get_the_title().

Jest w nas jako społeczeństwie silna niechęć do akceptacji cudzego bólu, który w wyniku wypierania lub umniejszania zaczyna przybierać postać wstydu. A przecież, jak mówią dziewczyny ze Stowarzyszenia Forgetmenot, #ToNieNaszWstyd.

Hasło opatrzone hasztagiem firmuje akcję, która ma pomóc przenieść ciężar wstydu, jaki po przemocy seksualnej odczuwają ofiary, na sprawców.

Publiczne mówienie o przemocy wciąż jest źle postrzegane. – I to jest największy problem. Przyzwyczailiśmy się, by to ukrywać, żeby się alienować. Tylko że wtedy mamy poczucie, że to doświadczenie dotknęło jedynie nas, że jesteśmy czemuś winne. Dzięki rozmowie okazuje się, że podobnych historii jest mnóstwo. Czasem się różnią, ale i bywają bardzo podobne. Jesteśmy częścią pewnego doświadczenia, możemy się organizować i działać – mówi członkini stowarzyszenia, Maja Staśko.

Osoby na zdjęciach trzymają transparenty, na których widnieją traumatyzujące słowa usłyszane nie tylko od ich oprawców, ale również od najbliższych. To zjawisko wtórnej wiktymizacji, która przejawia się w braku reakcji na krzywdę, umniejszaniu wagi problemu czy obwinianiu ofiary, co prowadzi często do większych szkód psychicznych niż samo zdarzenie.

Zarówno poczucie izolacji, która społecznie wiąże się z wykluczeniem, jak i brak konsekwencji w związku z krzywdą prowadzą do sytuacji, w której wstyd przykleja się do ofiary – ujawnienie zdarzenia zaczyna się wydawać niestosowne, a więc wstydliwe.

Problem nie polega na tym, że ofiara przypisuje sobie winę, ale że spada na nią odpowiedzialność za krzywdę, z którą zostaje sama.

Ta odpowiedzialność widoczna jest zarówno w autodestrukcyjnych zachowaniach, jak i w karkołomnych próbach uzdrawiania swojej psychiki. Widać ją również w powszechnie stosowanych wyrażeniach, takich jak ‘ujawnić się’ lub ‘przyznać się’. A przecież zarówno przyznawanie się (do winy), jak i ujawnianie (wstydliwej tajemnicy) powinno należeć do sprawcy.

www.experiencelife.lifetime.life/

Według coacha dr. Breta Lyona siła wstydu jest zamrożeniem – działa przeciwko ekspresji i uwolnieniu. Podobnie jak w przypadku traumy, wstyd stwarza poczucie martwoty, nawet jeśli kryje się pod nim ogromna energia. To neurobiologiczna usterka, instynkt ewolucyjny, który pojawia się, gdy walka i ucieczka zawodzą. Nasza uwaga się zawęża, ciało nieruchomieje, zamarzamy poddani drapieżnikowi, w beznadziejnym oczekiwaniu na klęskę. Takie zamrożenie owocuje dysocjacją, przybiera postać wstydu, który instynktownie każe odwrócić wzrok, opuścić ramiona, poddać się większej sile i nie prowokować przeciwnika.

Wstyd i zamrożenie posiadają ten sam neurobiologiczny kod.

www.theguardian.com

W tak skrajnych sytuacjach doświadczenie wstydu jest początkowo fizjologiczne i prowadzi do szoku rdzeniowego, który chwilowo zatrzymuje wyższe funkcje poznawcze, co z kolei pociąga za sobą izolację oraz serię mechanizmów obronnych. Odczuwamy wstyd, ponieważ jest on na nas rzutowany – taki przekaz dostajemy w reakcji na to, co się stało. Odpowiedzialność, jaka powinna spoczywać na niewidzialnym sprawcy, pod jego nieobecność spada na widzialną ofiarę.

Napiętnowane staje się zatem to, co jest widoczne oraz to, w czym dostrzegalny jest ślad anormatywnej sytuacji, nie zaś źródło problemu.

Zdaniem Lyona kluczowym elementem uzdrowienia jest symboliczny zwrot wstydu osobie, która była sprawcą sytuacji, w duchu starotestamentowego ‘oko za oko’. Bez konfrontacji i fałszywego wybaczania. Dopiero wtedy istnieje szansa na pojawienie się perspektywy, która prowadzi do ponownego odwrócenia ról, dając tym samym możliwość odklejenia się od cudzego wstydu i związanej z nim odpowiedzialności.

Zdjęcie główne: Theconversation.com
Tekst: KK

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook