Best scenes 2011-2020, #3: audiowizualna monumentalność

Jeśli ktoś spyta was kiedyś, czym jest rozmach w kinie, pokażcie mu te sceny.
.get_the_title().

Wracamy z naszym cyklem dotyczącym najlepszych scen filmowych z lat 2011-2020. W części pierwszej przyglądaliśmy się sekwencjom dziejącym się w kosmosie, zaś w drugiej – bazującym na nietypowych środkach wyrazu. Dziś pora na sceny monumentalne, stworzone z rozmachem i świadomie bombardujące nas nadmiarem bodźców.

1. ‘Mad Max: Na drodze gniewu’ (2015)

Obraz George’a Millera to bez wątpienia jeden z najbarwniejszych blockbusterów dekady. Oferuje widzowi totalne przebodźcowanie i wywołuje nieustannie pojawiające się w głowie pytania: ‘Czy ja naprawdę widzę właśnie to, co mi się wydaje, że widzę?’.

Weźmy choćby powyższą scenę pościgu i kalejdoskop mknących przez pustynię zbirów – ich wygląd, niezdrowe wręcz pobudzenie, sfortyfikowane pojazdy, dziwaczne bronie.

Do tego pełno tu kultowych już dziś niuansów – jak np. szalony gitarzysta czy wyznaczający rytm bębniarze – po których widać, że autorzy świetnie bawią się tym ogromem mrugnięć w stronę odbiorcy. A skoro nadmiar wrażeń uczyniono tu podstawą, to stale trzeba podbijać skalę bodźców, by wciąż robiła wrażenie, dlatego już po chwili możemy np. podelektować się… widokiem ogromnej burzy piaskowej, która naciera prosto na nas!

2. ‘Dunkierka’ (2017)

Grozę wojny obserwujemy niestety ostatnio na realnych nagraniach umieszczanych choćby na Twitterze czy TikToku. Natomiast w świecie kinematografii jedną z najbardziej oddziałujących na emocje reprezentacji uchwycono w ubiegłej dekadzie w ‘Dunkierce’ Christophera Nolana.

Sceny z nadlatującymi samolotami stały się kultowe, a jest tak z powodu budowania w nich coraz większego napięcia poprzez upiorny, nieznośny dźwięk narastający wraz ze zbliżaniem się morderczych, podniebnych maszyn.

W wersji kinowej wprost przeszywający. W efekcie tak naprawdę to właśnie za tym głosem podążają tu emocje widza, zaś wyczekiwanie na to, co się wydarzy, staje się nawet bardziej przerażające niż późniejszy ostrzał. Przypomina to raczej kino grozy niż film wojenny, ale w końcu czym innym jest wojna, jeśli nie horrorem?

3. ‘Birdman’ (2014)

‘Birdman’ w spektakularny sposób wziął na warsztat temat rozterek artysty miotającego się w wewnętrznym dylemacie: czy lepiej tworzyć ‘dzieła wysokie’, czy może jednak schlebiać masowym gustom?

Ten wewnętrzny dialog swoje odzwierciedlenie znalazł w kapitalnej scenie, w której wszystkie kolejne oczekiwania widzów (wybuchy, akcja, fantastyka) materializują się wokół bohatera. Wyróżnienie tego fragmentu zakrawa zresztą o paradoks, bo przecież jest na swój sposób przyznaniem racji tej ‘pro-popkulturowej odnodze strumienia świadomości’, wmawiającej protagoniście, że właśnie tego oczekuje widz. Ale cóż możemy tu zrobić, skoro absolutnie wszystko w tej błyskotliwej koncepcyjnie sekwencji się zgadza?

4. ‘Mission Impossible – Fallout’ (2018)

56-letni wówczas Tom Cruise i jego kaskaderskie wyczyny w ‘Mission Impossible – Fallout’ to sprawa naprawdę godna szacunku. Wśród wielu pościgów i walk szczególnie ujęła nas scena z helikopterem, która, choć nie dość, że sama w sobie jest niezwykle efektowna, dynamiczna i przepełniona akcją, to jeszcze zyskuje, gdy zajrzymy za kulisy jej powstawania. A te wyglądały tak:

Jak widać aktor samodzielnie pilotował śmigłowiec, a także naprawdę wykonał wiele z obserwowanych na ekranie stuntów – między innymi wspinaczkę po linie w trakcie wznoszenia się maszyny!

Oczywiście robił to z zabezpieczeniem, co w niczym nie umniejsza jego odwadze. Dzięki temu kultowa seria doczekała się kreatywnego odświeżenia i w wielu momentach zaskakuje.

5. ‘The Raid 2’ (2014)

Na sam koniec ‘The Raid 2’, czyli obowiązkowy filmowy przystanek dla sympatyków ekranowego mordobicia na gołe pięści (i nie tylko). Walki są tu zaaranżowane w bardzo artystyczny, ale przy tym brutalny sposób, ich choreografia hipnotyzuje, a niuanse – jak dynamizująca ujęcia ‘nerwowa’, rozhuśtana kamera – dodają dodatkowego kolorytu. Tak jak w przypadku dwóch podlinkowanych wyżej potyczek. Najwięksi mistrzowie gatunku z pewnością by przyklasnęli.

Tekst: WM

KULTURA I SZTUKA