Gatunki muzyczne wymierają. Co będzie następne?

W świecie playlist i zmieniających się jak w kalejdoskopie estetyk tradycyjne gatunki muzyczne są coraz miej ważne.
.get_the_title().

Nienawidzę koncepcji gatunków muzycznych. Nie sądzę, że piosenki powinny być dzielone na kategorie – powiedziała w jednym z wywiadów Billie Eilish. Wydaje się, że coraz więcej artystów i słuchaczy jest tego zdania. Większość z nas nie sugeruje się gatunkiem, szukając nowej muzyki, bo ekosystem, w którym funkcjonują odbiorcy, od nich tego nie wymaga. Kiedyś chodziło się do sklepów z płytami, które katalogowały albumy na podstawie gatunku, wybierało stację radiową zgodnie z prezentowanym przez nią rodzajem muzyki, a nawet kupowało się pisma, które zajmowały się konkretnymi wykonawcami, na przykład zespołami rockowymi – dziś każda z tych rzeczy wydaje się ekstremalnie niszowa.

Obecnie, w rzeczywistości zdominowanej przez playlisty, algorytmy i media społecznościowe gatunek nie ma już tak dużego znaczenia.

Zaczynamy kategoryzować muzykę na podstawie nastroju, tekstów piosenek albo nawet tożsamości wykonawców, wybierając na przykład twórczość queerowych osób. Szufladki z napisem 'rock’, 'alternatywa’ czy 'rap’, które dekady temu wydawały się tak ważnym budulcem subkulturowym, nie mają tak dużego znaczenia w świecie, w którym subkultury wyparte zostały przez zmieniające się jak w kalejdoskopie estetyki.

fot. Omid Armin / unsplash

Nawet mainstreamowi artyści mają już dość traktowania gatunków zupełnie serio. Zrezygnowanie z gatunkowych ram pozwala im przecież na większą swobodę twórczą i kreatywność.

Ale tradycyjnie pojmowane gatunki wciąż się przydają – zwłaszcza wytwórniom, gdy chcą one wypromować nową gwiazdę.

A do tego wciąż powstają nowe – Spotify obecnie wyróżnia grubo ponad 5 tys. gatunków. O większości z nich pewnie nawet nie słyszeliście. I nic dziwnego, bo większość z nich to mikrogatunki, które działają trochę jak tagi.

Ta hipersegmentacja powiązana jest z algorytmami, które w zdecentralizowanym świecie muzyki podrzucają nam nowych artystów.

Paradoksalnie więc odpowiedź na pytanie, co przyjdzie po gatunkach muzycznych, może brzmieć: więcej gatunków. Będą one działać na zasadzie tiktokowych estetyk i zmieniać się jak w kalejdoskopie. W końcu i tak większość z nas nie słucha już albumów, tylko wybiera playlisty – ten trend obserwowany jest zresztą co najmniej od 2016 roku.

Tekst: NS
Zdjęcie główne: Markus Spiske/Unsplash

KULTURA I SZTUKA