Jak się spierać, żeby coś z tego wynieść

I tak nie przekonacie nikogo do swoich racji, ale dzięki konstruktywnej dyskusji możecie zobaczyć świat z innej perspektywy.
.get_the_title().

Twój znajomy parę lat temu okazał się antyszczepionkowcem. Kilka dziwnych wypowiedzi twojej koleżanki z pracy każe ci przypuszczać, że jest ona rasistką, więc w rozmowach z nią skrzętnie omijasz potencjalnie zapalne tematy. Z kolei twój kolega nienawidzi wegan i głośno wyśmiewa koncepcję niejedzenia mięsa, a jakiekolwiek wzmianki na temat katastrofy klimatycznej zawsze okrasza zgryźliwym komentarzem. Wydaje się, że zwykle w takich sytuacjach najbardziej zależy nam na utrzymaniu pozytywnej atmosfery – może nawet oponujemy, ale nie za bardzo, byle tylko nie wywiązała się kłótnia. Bo co nam po takim sporze? Zwykle dokładnie nic, tylko się zdenerwujemy, a każdy i tak pozostanie przy swoim zdaniu, niezależnie od tego, jak byśmy się nie napocili, wygłaszając swoje racje.

Niestety, produktywna niezgoda jest niezwykle rzadkim zjawiskiem.

Są nawet badania, które potwierdzają, że większość z nas wolałaby rozmawiać z nieznajomym, który ma takie same poglądy polityczne, niż ze znajomym, który zajmuje przeciwne stanowisko. Są jednak sposoby na to, by spierać się w sposób bardziej konstruktywny. Po pierwsze, należy pamiętać o tym, że tak naprawdę niekoniecznie chodzi o to, by wygrać dyskusję. Chodzi o to, by obie strony wymieniły się argumentami i dokonały odkryć.

Polityk, ksiądz czy prokurator?

Warto wiedzieć, jaki typ reprezentuje się w dyskusji. Jeśli próbujesz nawracać rozmówcę na swoje poglądy – jesteś księdzem, jeśli go atakujesz – prokuratorem, a jeśli mało cię obchodzi to, co mówią inni, chyba że się z tobą zgadzają – niewątpliwie jesteś politykiem.

Wszystkie te typy są oczywiście negatywne. Łączy je jedno: każdy z nich jest przekonany o swojej racji i o tym, że jego dyskutant się myli.

Tymczasem aby konstruktywnie się spierać, należy zachować otwartość na poglądy drugiej strony i umiejętność krytycznego myślenia.

Krytyczne myślenie

Krytyczne myślenie jest niezwykle ważne, nawet gdy temperatura dyskusji rośnie. Oczywiście, że niektóre tematy są szczególnie prowokujące, ale i tak trzymamy się swoich argumentów, skutecznie odcinając się od tego, co mówi druga strona.

Po pierwsze odpowiada za to nasza tendencja, która nosi nazwę efektu potwierdzenia – z szeregu argumentów wybieramy właśnie te, które działają na korzyść naszej tezy, a resztę zgrabnie ignorujemy.

Druga sprawa to polaryzacja – przecież nie ma szans na to, że zgodzimy się z kimś, kto jest przeciwko szczepieniom albo aborcji, więc po co mamy go słuchać? Zwykle trudno nam uwierzyć, że od osoby, której poglądy są na antypodach naszych, możemy się czegoś nauczyć. Tymczasem warto spróbować. Zdania pewnie nie zmienimy, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, by dowiedzieć się, dlaczego inni myślą to, co myślą (spoiler: nie zawsze dlatego, bo są totalnie głupi).

fot. mateusz d / unsplash

Rozpoznaj własne leniwe myślenie

Bardziej cenimy swoje własne poglądy niż poglądy innych ludzi, a jednocześnie mniej od siebie wymagamy.

Cudze opinie muszą być świetnie uargumentowane, żeby w ogóle przyszło nam do głowy, że trzymają się kupy.

Tymczasem we własnym przypadku mamy znacznie niższe standardy, często nawet specjalnie się nie skupiamy na potencjalnych argumentach i kierujemy się po prostu intuicją. Problem w tym, że przez nasze leniwe myślenie i takich poglądów bronimy jak lwy. No i w tym, że nasz dyskutant ma zazwyczaj dokładnie tak samo.

Odcienie szarości

Psychologowie z Laboratorium Trudnych Rozmów na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku poprosili badanych reprezentujących przeciwne strony debaty aborcyjnej o 20-minutową dyskusję na ten temat, a następnie rozważenie napisania i podpisania wspólnego oświadczenia na temat ich wspólnych poglądów. Zanim doszło do dyskusji, badani zapoznali się z jedną z dwóch wersji artykułu o dostępie do broni palnej. Pierwsza przedstawiała problem jako wojnę między dwoma przeciwstawnymi obozami, druga mówiła o tym, że jest to złożony problem, a podział nie zawsze przebiega na linii konserwatyści-liberałowie. Danie badanym drugiej wersji artykułu zwiększyło ich chęć na konsensualną dyskusję i podpisanie oświadczenia z 46 do 100 proc.

Warto pamiętać o tym, że argumentacja, którą się posługujemy, często jest wybiórcza, dlatego i nasze opinie bywają stronnicze.

Warto zapoznać się z argumentami w całej ich złożoności i wówczas można faktycznie podważać status quo.

Nie musicie się zgadzać

Trudno sobie chyba wyobrazić dyskusję, w której jedna ze stron mówi w końcu: ‘poddaję się, masz całkowitą rację’, zwłaszcza gdy tematem są choćby te nieszczęsne szczepionki.

Możliwy jest natomiast taki obrót spraw, gdzie druga strona mówi: ‘dzięki tobie miałem okazję się nad tym zastanowić’.

Możemy się nie zgadzać i możemy myśleć, że druga strona jest w totalnym błędzie – ale chodzi przede wszystkim o to, że powinniśmy wymieniać się argumentami i dyskutować.

Tekst: NS
Zdjęcie główne: Volodymyr Hryshchenko/Unsplash

KULTURA I SZTUKA