Tanie mieszkania to mit, który pogłębia kryzys mieszkaniowy

Kryzys mieszkaniowy to zjawisko, które dotyczy coraz większej liczby krajów. Zobaczmy, jak do problemu podchodzi pobrexitowa Wielka Brytania.
.get_the_title().

Krajowa Federacja Mieszkaniowa Wielkiej Brytanii szacuje, że na mieszkanie komunalne czeka w tym momencie 3,8 mln osób. Istnieją obawy, że kontrowersyjna polityka mieszkaniowa Borisa Johnsona da w tym kraju więcej uprawnień deweloperom. W międzyczasie Partia Pracy zapowiedziała własne reformy, w tym próbę zredefiniowania tanich mieszkań. Kwestia mieszkalnictwa stała się więc priorytetowym zagadnieniem. Wielu polityków uważa, że rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego jest proste i polega na budowie większej ilości mieszkań. Zakłada się, że im jest ich więcej, tym więcej osób pomieszczą, a do tego wpłyną na spadek cen nieruchomości. Ta idea stała się podstawą dla reform planistycznych premiera Wielkiej Brytanii. Jego celem było również ograniczenie nadmiernej biurokracji.

Jednak coraz więcej osób zauważa nowy problem – budowanie większej liczby domów i mieszkań bez refleksji nad tym, kogo byłoby na nie stać, nie rozwiąże kryzysu.

Przed 2011 rokiem nieruchomości komunalne w tym kraju były obciążone przede wszystkim tzw. czynszem socjalnym – czynszem o wysokości ustalonej według rządowej formuły, która uwzględnia wartość nieruchomości i średni dochód lokalny, przy czym większą wagę przywiązuje się do tego drugiego czynnika. Zwykle oscyluje na poziomie około 50 proc. wartości rynkowej czynszów.

Sara Mediavilla/Unsplash.com

Bez uwzględnienia średniego dochodu wszelkie przewidywania dotyczące liczby mieszkańców mogą okazać się błędne. W 2008 roku, gdy ceny domów w Wielkiej Brytanii wzrosły, płace pozostały w dużej mierze na tym samym poziomie. W efekcie coraz więcej osób nie mogło sobie pozwolić na mieszkanie lub były ‘wypychane’ na obrzeża miasta, gdzie należy się liczyć z długimi i kosztownymi dojazdami.

Mimo częstych inwestycji deweloperów, nowe mieszkania są zbyt drogie dla tych, którzy ich najbardziej potrzebują.

W Wielkiej Brytanii 200 tys. rodzin pozbawionych jest mieszkania. Inne wyliczenia wskazują, że w tym kraju 268 tys. nieruchomości stoi pustych od co najmniej 6 miesięcy, a ponad 550 tys. traktowanych jest przez ich właścicieli jako ‘drugi dom’. Niezliczona ilość mieszkań i domów jest kupowana przez inwestorów lub traktowana jako sposób na ukrywanie majątku.

Potrzebnych jest więcej mieszkań socjalnych, jednak na innych zasadach. Wiele oddolnych kampanii kwestionuje rynkową logikę, która stawia zyski ponad ludźmi. Głośna była m.in. akcja z Berlina, kiedy to na ulice wyszli protestujący, aby sprzeciwić się rosnącym kosztom wynajmu. Kwestia mieszkalnictwa będzie kwestią sporną, dopóki jedna ze stron będzie widziała w niej sposób na inwestycję i gromadzenie kapitału, a druga po prostu dom.

Zdjęcie główne: Annie Spratt/ Unsplash.com
Tekst: Marta Zinkiewicz

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook