Nie wychodź ze swojej strefy komfortu, rozszerz ją!



Gdzie kończy się strefa komfortu a zaczyna strefa paniki?
.get_the_title().

Wychodzenie ze strefy komfortu stało się nie tylko modnym frazesem, ale również swego rodzaju społecznym nakazem. Tymczasem, żeby wyjść z niej bez szwanku, trzeba przyjrzeć się jej bliżej. W tym celu pomocne będzie zapoznanie się z teorią trzech stref Karla Rohnke’a. Amerykański pedagog wyróżnił strefę komfortu, strefę elastyczności (rozwoju) i strefę paniki. Każdy z nas posiada inny próg wymienionych stref. Dla jednych realizacja hasła #rzućwszystkoijedźwbieszczady zmieści się w strefie elastyczności, dla innych będzie się wpisywała w strefę paniki. Jest to zależne od wielu czynników: życiowych doświadczeń, konstrukcji psychicznej, osobowości czy temperamentu. Dlatego istotne jest, żeby znać zarówno swoje zasoby, jak i ograniczenia: potrzeby, aspiracje i obawy. Tym właśnie jest samoakceptacja.

Żeby osiągnąć równowagę, należy zatem zacząć od tego, co już posiadamy. Skupić się nie na przebudowie, a rozbudowie.

Poniższa grafika obrazuje emocje i stany należące do każdej ze stref. Przerywana linia sugeruje przepuszczalność pomiędzy strefą komfortu i strefą elastyczności.

Grafika: Kaja Kurczuk

Rhonda Britten, ekspertka od strachu, założycielka Fearless Living Institute, strefę komfortu nazywa „miejscem wytchnienia, w którym nie musimy niczego wymyślać”. Zwraca również uwagę na negowanie tego obszaru. – Ludzie często nie szanują stworzonych przez siebie stref komfortu. To błąd. Jeśli zaprzeczysz istnieniu tego miejsca lub udasz, że go nie potrzebujesz, będziesz odczuwać przewlekły stres – mówi.

Odpowiednie podejście do pojęcia strefy komfortu i związanych z nią działań opiera się na właściwym nazwaniu naszego celu. Kiedy słowo „wychodzenie”, kojarzące się z rezygnacją i opuszczaniem bezpiecznej przystani, zamienimy na słowo „poszerzanie”, zmieni się również nasza percepcja. Poszerzać strefę komfortu to przecież zwiększać jej metraż, bo paradoksalnie im więcej przestrzeni oświetlimy, tym mniej ciemności nas czeka. – Im większa będzie twoja strefa komfortu, tym pewniej poczujesz się w wielu obszarach swojego życia. Wtedy zaczynasz podejmować ryzyko, które naprawdę cię zmienia – tłumaczy Britten.

Poszerzanie strefy komfortu polega zatem na oswajaniu strefy elastyczności, zwanej również strefą rozwoju.

Żeby się rozwijać, potrzebujemy zdrowej dawki motywującego stresu. Taki stres, nazywany eustresem odczuwamy w strefie elastycznej. Jest on potrzebny, ponieważ w jego obszarze mieści się zmiana myślenia o sobie oraz o swoich możliwościach, konieczna do wykonania dalszego kroku. Kiedy pozwolimy na działanie eustresu, w miejscu początkowego dyskomfortu szybko pojawi się dziecięca ciekawość, entuzjazm i pomnażająca się energia, popychająca nas do kolejnych działań.

Istnieje również stres destrukcyjny – tak zwany dystres, występujący w strefie paniki. Będąc pod jego ciągłym wpływem łatwo o zaburzenia lękowe, nerwice czy bezsenność. Dlatego hasła gloryfikujące pośpiech i nieustanne bycie zajętym można schować na dno szuflady (
o destrukcyjnym wpływie (de)motywujących sentencji pisaliśmy tu). Należy też pamiętać o różnicy pomiędzy lękiem – należącym do strefy paniki i strachem – mieszczącym się w strefie elastyczności. Lęk ma podłoże irracjonalne, strach natomiast jest naturalnym i zdrowym stanem, pojawiającym się podczas eksplorowania nieznanych przestrzeni.

ecovillagefindhorn.com

Bywają w naszym życiu okresy, kiedy dłuższe przebywanie w strefie komfortu jest niezbędne do przetrwania. Tego czasu nie można jednak sztucznie wydłużać, bo zamiast poczucia bezpieczeństwa, zaczniemy odczuwać stagnację i wyraźny spadek energii. To znak, że nasza strefa komfortu staje się więzieniem, w którym sami się zamykamy.

Długotrwały brak działania może bowiem doprowadzić do apatii, a w konsekwencji do depresji.

Należy jednak pamiętać, że poszerzanie strefy komfortu (w przeciwieństwie do jej opuszczania) daje nam możliwość powrotu. Wystarczy jeden krok, żeby zregenerować się po dniu pełnym ekscytujących i rozwijających wyzwań. Kluczem do sukcesu wydaje się być zatem zachowanie równowagi, którą możemy osiągnąć umiejętnie balansując na linii strefy komfortu i elastyczności.

Zdjęcie główne: martingram.com
Tekst: Kaja Kurczuk

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: