Rok Joe Bidena. Dlaczego prezydentowi spada poparcie?

Rok to długi czas w polityce, ale to nie znaczy, że da się dużo zrobić. Dwie największe i najbardziej medialne inicjatywy Bidena – wycofanie się z Afganistanu i wprowadzenie planu Build Back Better – spotkały się z krytyką i napotkały sporo trudności.

Joe Biden, po roku od wyborów, w których pokonał Donalda Trumpa, traci na popularności. Jego notowania poparcia zaczęły spadać. To osobliwa sytuacja, biorąc pod uwagę fakt, że był to zarazem kandydat, który otrzymał największą liczbę głosów w historii kraju i objął urząd po niepopularnych rządach poprzednika. W tym samym okresie, tj. po roku kadencji, jedynie właśnie Trump miał gorsze notowania.

Poparcie dla prezydenta rzutuje na całą partię — Demokraci stracili fotel gubernatora w Wirginii w niedawnych wyborach lokalnych, mimo że Biden wygrał tam z dziesięciopunktową przewagą. O wynikach w Wirginii mówiono, że to najbardziej miarodajny z sondaży.

To na pewno zły prognostyk przed tzw. midtermami, czyli wyborami do Kongresu, które przypadają na połowę kadencji prezydenta. Demokraci mogą przez to stracić większość w Izbie Reprezentantów i Senacie. Słabe notowania i przegrane wybory w połowie kadencji mogą doprowadzić do osłabienia Demokratów i powrotu Donalda Trumpa, który, zdaje się, dalej zainteresowany jest swoją wcześniejszą posadą.

Ostatnio nagłówki gazet nie były zbyt przychylne dla Bidena – krytykowany jest za ‘brak magii’ czy ospałość na COP26. Co prawda, Biden nie porywa tłumów, ale było to do przewidzenia już przed rozpoczęciem jego kadencji – był przeciwwagą dla krzykliwego i medialnego Trumpa, merytorycznym politykiem, który miał nastawić kurs kraju na właściwe tory. Nie ma w tym żadnej magii ani sensacyjnej narracji, po prostu.

Źródło: Statista

Zacznijmy od zauważenia, że poparcie Bidena wynoszące około 43 proc., czyli jego tzw. approval rating, waha się i zmienia zależnie od tego, co robi (jak teoretycznie być powinno), podczas gdy notowania Trumpa utrzymywały się przez całą kadencję na właściwie tym samym poziomie 41 proc. To znaczy, że Trump był prezydentem, który od samego początku zmuszał obywatela do określenia swojego stosunku. Gdy już ktoś miał opinię, raczej jej nie zmieniał.

Wyborcy Bidena są inni – bardziej zwracają uwagę na to, co on tak właściwie robi, rozliczają go, obserwują i nie boją się skrytykować. Wokół Bidena nie ma kultu jednostki.

Ale co zrobił, że notowania zaczęły spadać? Najpierw spójrzmy na to, co Joe Biden osiągnął w ciągu swojego pierwszego roku prezydentury.

Najważniejszym punktem polityki Bidena jest rozpisanie i rozpoczęcie legislatury olbrzymiego, dziesięcioletniego planu infrastrukturalnego.

Osiągnięcia Joe Bidena

O planie infrastrukturalnym Build Back Better (BBB) pisaliśmy szczegółowo tutaj. Jeśli przejdzie przez izby, przyczyni się m.in. do naprawy infrastruktury, sfinansuje ekologiczne rozwiązania w energetyce i transporcie, a także zapewni wiele miejsc pracy.

Ponadto Joe Biden zakończył wojnę w Afganistanie. O stylu ewakuacji i zakończenia tej misji powiemy w dalszej części artykułu, natomiast sama decyzja była popierana przez obywateli oraz obie partie polityczne. Była też niełatwa i musiała przynieść pewne geopolityczne konsekwencje na wielką skalę – dlatego nikt nie chciał jej podejmować. Jednak ogólnie rzecz biorąc, większość Amerykanów jest z niej zadowolona. Joe Biden rozszerzył także dostęp weteranów do psów terapeutycznych i służbowych, jednocześnie zwiększając pomoc dla Amerykanów powracających z Afganistanu. Przywrócił fundusze na programy dla weteranów, w tym te mające na celu wsparcie zdrowia psychicznego osób, które walczyły dla kraju (co zostało wcześniej zlikwidowane przez Trumpa).

Biden przedłużył ponadto 15-procentową podwyżkę na finansowanie programu SNAP, czyli bonów żywnościowych dla najbiedniejszych, pomagając dzieciom zakwalifikować się do darmowych obiadów. Zapewnił też nowe możliwości osobom potrzebującym ubezpieczenia zdrowotnego, obniżył koszty dla osób już ubezpieczonych oraz zapewnił rolnikom, znajdującym się w niekorzystnej sytuacji społecznej, możliwość umorzenia długów.

Joe Biden umorzył kredyt studencki dla ponad 300 tys. Amerykanów z poważnymi niepełnosprawnościami, anulował miliony w długach studenckich dla uczniów szkół for profit. Wstrzymał też konieczność spłaty kredytu studenckiego do 31 stycznia 2022 roku z powodu COVID-19. Podpisał także ulgę emerytalną, utrzymując wypłacalność ponad setki planów emerytalnych i zapewniając świadczenia emerytalne milionom obywateli.

Dużą inicjatywą jest wdrożenie programu mającego na celu zmniejszenie zależności amerykańskich łańcuchów dostaw od firm zagranicznych i wprowadzenie rozwiązań, które umożliwią uzupełnianie dostawy na podstawie krajowych producentów.

Joe Biden odwołał dyrektywę Donalda Trumpa z 2018 roku, która blokowała amerykańskim rodzinom pomoc nieudokumentowanym dzieciom imigrantów, przywrócił program odwołany przez Donalda Trumpa, który pozwala nieletnim z Salwadoru, Gwatemali i Hondurasu połączyć się z rodzicem mieszkającym legalnie w Stanach Zjednoczonych. Ponadto polecił, aby dzieci rozdzielone i uwięzione na granicy zostały ponownie zjednoczone z rodzicami w USA lub w ich kraju pochodzenia.

Kluczową decyzją jest to, że Joe Biden przywrócił Stany Zjednoczone do porozumienia paryskiego. Ekologia jest ważna dla prezydenta i jego wyborców – Biden cofnął także pozwolenie na budowę gazociągu Keystone XL, zablokował odwierty w Arctic National Wildlife Refuge na Alasce oraz zaprzestał wydawania nowych umów dzierżawy na poszukiwanie ropy i gazu na terenach publicznych. W kontraście do quasi-koronasceptycznego i antynaukowego Trumpa Joe Biden ponownie dołączył do Światowej Organizacji Zdrowia i powołał się na ustawę o produkcji obronnej, aby wytwarzać szczepionki i sprzęt ochrony osobistej, taki jak maski.

Pokazem siły dyplomatycznej i jasnej narracji geopolitycznej był też atak na Władimira Putina. Joe Biden ostrzegł rosyjskiego prezydenta, że Stany Zjednoczone nie będą już robić tego, co chce, nazwał go zabójcą i ukarał rosyjskich urzędników w odwecie za otrucie przywódcy opozycji Aleksieja Nawalnego. Biden jasno dał do zrozumienia, że pomiędzy krajami raczej nie będzie współpracy, jawnej ani ukrytej.

Photo by Gayatri Malhotra on Unsplash.

Image

Joe Biden

Prezydent USA

Wiem, że w Waszyngtonie jest dużo hałasu – zawsze jest – ale wydaje mi się, że teraz trochę więcej niż zwykle – dużo hiperboli, dużo gorąca. Zamierzamy wprowadzić te ustawy i zacząć budować gospodarkę, aby pokonać konkurencję i zapewnić pracę rodzinom.

Amerykanie czują skutki kryzysów i wstydzą się za Afganistan, ale już nie boją się Trumpa.

Czemu Bidenowi spada poparcie?

Wiele osiągnięć Bidena to naprawienie błędów Trumpa, czyli zwykły powrót do codzienności – to nie porywa ludzi. Natomiast dwie najbardziej wyróżniające się inicjatywy – wycofanie wojsk z Afganistanu oraz plan infrastrukturalny Build Back Better – spotykają się też z krytyką. Wycofanie wojsk z Afganistanu odbyło się w fatalnym stylu na oczach całego świata. Było niechlujne i źle zorganizowane, a w kraju pozostało sporo personelu. Wina za niepowodzenie misji spadła na urzędującego prezydenta.

BBB natomiast, mimo że przyniesie wiele korzyści przeciętnemu Amerykaninowi, a uderzy po kieszeni najbogatszych, nie spotyka się z wielkim poparciem, bo jest źle zareklamowane. Przeciętny zjadacz hamburgera nie wie, co zawiera się w BBB i ulega manipulacjom medialnym. Biały Dom i jego sojusznicy nie przekonali większości Amerykanów, że ten plan przyniesie im korzyści. Ankietowani nieco częściej twierdzą, że BBB raczej zaszkodzi ich rodzinom, niż im pomoże (30-26 proc.). Trzydzieści jeden procent ankietowanych twierdzi, że ten plan nic nie zmieni. Badania odzwierciedlają brak odpowiedniej komunikacji ze strony zwolenników ustawy. Ponadto ten projekt doprowadził do wojny wewnątrz partii – Demokraci w Kongresie są rozdarci przez frakcyjne kłótnie. Przez to plan utknął, bo umiarkowani politycy ścierają się z tymi bardziej postępowymi w kwestii tego, co powinno zawierać się w projekcie. Demokraci spędzili więc większość roku, targując się ze sobą o dwie ustawy składające się na BBB. Każda zawiera postanowienia, które uczyniłyby Stany Zjednoczone lepszym miejscem dla wszystkich, jednak żadna z nich nie odpowiada bezpośrednio na główne obawy społeczeństwa: inflację i pandemię. Co tydzień jest coraz bliżej przełomu i co tydzień nic się nie dzieje. Amerykanie patrzą na to z coraz większą frustracją.

Nadzieją dla Bidena było to, że mógł zyskać na wzroście gospodarczym i ustępującej pandemii. Jest jednak inaczej – rynek pracy jest wciąż niestabilny i pojawił się wariant Delta, który doprowadził do przeciążenia systemów opieki zdrowotnej. Mało istotny jest już czynnik antytrumpowy – wiele osób popierało przy urnie Bidena, dlatego że nie był Trumpem, ludzie chcieli po prostu końca prezydentury jego przeciwnika. Teraz Trumpa nie ma, przez co poparcie ze strony tych ludzi znika – nie byli oni fanami Bidena, lecz antyfanami Trumpa.

Biden traci też poparcie centrum. Przed wyborami oceniany był jako zrównoważony centrysta, zdobywał głosy zarówno lewicy, centrolewicy, centrum, jak i centroprawicy. Amerykanie znają go od pół wieku i zawsze widzieli w nim tradycjonalistę, kogoś umiarkowanego, lecz zarazem odpowiadającego na współczesne wyzwania. Obecnie postrzega się go jako prezydenta lewicowego, który ulega radykalniejszym skrzydłom partii. Chodzi m.in. o wspomniany plan BBB, który prowadzi do redystrybucji dóbr kosztem najbogatszych, na czym zyskują głównie mniejszości etniczne i najubożsi. Dla Amerykanów to program ‘socjalistyczny’, co uważane jest za obelgę i kojarzy się z komunizmem. To, czy jest korzystny dla kraju, często w amerykańskim dyskursie politycznym schodzi na dalszy plan. Problemem dla wyborców jest też zwrot światopoglądowy – konkretów jest niewiele, ale Biden coraz częściej kojarzony jest choćby z tzw. critical race theory. Ponadto wprowadzono za jego prezydentury neutralne płciowo paszporty. Generalnie ogólny wizerunek Bidena przesuwa się coraz bardziej na lewo, co nie odpowiada części wyborców.

Zdjęcie: Cristian L. Ricardo

Image

Rashad Robinson

Prezes organizacji Color of Change

Biden jest politykiem, który trzyma się chwili. Zostaje w miejscu, w którym przeniósł się kontekst kulturowy.

Czy jest źle?

Biorąc pod uwagę olbrzymie rozwarstwienie ideologiczne w USA, kryzys pandemiczny, globalny kryzys ekonomiczny, energetyczny i logistyczny, to, że BBB wciąż jeszcze nie weszło w życie, to, że Biden okazał się innym prezydentem, niż oczekiwano, okazuję się, że notowania poparcia na poziomie 43 proc. to całkiem niezły wynik. Nawet Barack Obama nieraz ocierał się o granicę 40 proc., a z obecnej perspektywy oceniany jest wyjątkowo dobrze (średnia notowań w okolicy 49 proc.).

Przede wszystkim to jest początek kadencji Bidena, który przypadł na ciężki okres we współczesnej historii i wymagał od niego sprzątania po poprzedniku.

Ma on wciąż dużo czasu, aby poprawić swoje notowania popularności – wystarczyłoby być może przepchnięcie BBB przez izby i przeczekanie globalnych kryzysów. Obecnie przypadki COVID-19 zaczęły spadać, tak samo bezrobocie. Kończą się też blokady sieci transportowych i inflacja powinna spowolnić. Powodem do niepokoju może być rosnąca niechęć elektoratu niewykształconych białych, co przełoży się na niskie poparcie na prowincjach we wspomnianych na początku wyborach w połowie kadencji. Na pozyskanie tej bazy Biden będzie miał jeszcze rok.

Zdjęcie główne: Adam Schultz
Tekst: MK

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook