Medytacja podczas chodzenia – praktyka mindfulness, która powraca do łask

Plusy ze spacerowania? Niezliczone. Dobroczynny wpływ medytacji? Nie do przecenienia. Jeśli więc połączyć jedno z drugim, otrzymamy combo, które zadziała na nasz umysł i ciało.
.get_the_title().

„W każdym z nas drzemią źródła spokoju i zadowolenia – bez względu na to, jak bardzo czujemy się uwięzieni i rozdygotani wewnętrznie” – czytamy w książce „Midfulness. Trening uważności.” autorstwa M.Williamsa i D. Penmana – „Spokój i zadowolenie tylko czekają, na wyzwolenie z klatki, w której zamknął je nasz chaotyczny sposób życia, niepozwalający nawet na chwilę wytchnienia.” To światowy bestseller polecany przez psychiatrów, który został wydany w 2014 roku. Lekarze już wtedy widzieli, do czego prowadzi przebodźcowanie i szaleńcze tempo naszego życia.

Świat jednak galopował dalej i zatrzymał się dopiero teraz – podczas pandemii, serwując nam jednak przy okazji ogromną dawkę zmian, stresu i lęku o przyszłość.

Pojawiło się poczucie fizycznego zmęczenia czy wewnętrznej żałoby. Medytacja, o której dobroczynnych skutkach pisaliśmy wielokrotnie, przyda się teraz bardziej niż kiedykolwiek. Można ją połączyć ze spacerami, tak jak robią buddyjscy mnisi.

Francisco Gonzalez/Unsplash

O ile jednak szybkie tempo spacerowania może wydłużyć nasze życie, to w trakcie medytacji podczas chodzenia (ang. walking meditation) należy zdecydowanie zwolnić. Tak samo jak we wszystkich innych technikach medytacyjnych, tak i w tej chodzi o uważność, uspokojenie oddechu, bycie obecnym tu i teraz.

Nie skupiamy się na pokonywanym dystansie ani celu naszego spaceru. Tak naprawdę można chodzić w kółko lub w tę i z powrotem w linii prostej.

Warto wybrać miejsce, które nie będzie nas rozpraszało. Konieczność przechodzenia przez ulicę czy bezustannego patrzenia pod nogi może uniemożliwić świadomą praktykę. Medytacje podczas chodzenia często są łączone z tymi standardowymi, podczas których siedzimy np. po turecku. Idealnie sprawdzi się więc ustronne miejsce, w którym można przycupnąć na trawie.

Zac Durant/Unsplash

Medytacja w trakcie chodzenia będzie dobrym rozwiązaniem dla osób, które zaczynają swoją przygodę z mindfulness. Jeśli tempo naszego życia jest wyjątkowo szybkie, może być nam po prostu ciężko usiedzieć w miejscu, jak jest to wskazane przy tradycyjnych praktykach. Bardziej naturalne będzie właśnie poruszanie się i przemieszczanie. W trakcie tej praktyki mamy się skupić właśnie na pracy naszych nóg i stóp. Pozostajemy w pełni świadomi tego, że dotykają i odrywają się od podłoża. Jako że są to niespieszne, powtarzalne ruchy, z czasem nasze myśli mogą zaczną dryfować. Wtedy koncentrujemy się na swoich odczuciach, a nie na konkretnych zdarzeniach czy sytuacjach życiowych.

Praktycy medytacji podpowiadają, żeby pozwolić myślom spokojnie płynąć, nie fiksować się na konieczności osiągnięcia określonego stanu.

Mamy pozytywnie nastawić się na dobroczynne skutki medytacji, a spokój ducha i czystość umysłu przyjdą z czasem, w miarę kolejnych sesji. Rozróżnia się dwa główne rodzaje medytacji w trakcie chodzenia. Pierwszym z nich jest kontemplacja chodzenia. Podczas niej na każdy wdech i wydech przypada jeden krok. Liczymy je w myślach – od 1 do 5. Jeśli mamy problem z uspokojeniem myśli, możemy postarać skupić się na odbieraniu bodźców jednym ze zmysłów. Może to być np. dotyk – ciepło słońca na naszej skórze, powiew wiatru, twardość podłoża, po którym idziemy.

Nie analizujemy jednak w żaden sposób tych bodźców, po prostu uważnie je odbieramy.

Stephane Greene/Unsplash

Drugi rodzaj to tzw. chodzona medytacja. Tutaj również tempo jest bardzo wolne i na każdy krok przypada jeden wdech lub wydech. Podczas tej praktyki skupiamy uwagę na mantrze, którą wypowiadamy w myślach lub na głos. Ten proces synchronizujemy z tempem naszego kroku.

Jeśli więc czujecie się w obecnym czasie zestresowani – a o to niestety nie trudno – to może warto wprowadzić w życie te praktyki?

Zdjęcie główne: Ben White/Unsplash
Tekst: KD

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook