Zielona odpowiedź na miejskie zmęczenie: we Wrocławiu powstaną ogrody społeczne

Stolica Dolnego Śląska zachęca do sąsiedzkiej uprawy warzyw, owoców, ziół oraz kwiatów. Miasto podążyło śladami Kopenhagi, Ostendy, Berlina czy Barcelony, przystępując do unijnego projektu foodSHIFT 2030. Według wielu naukowców w miejskich farmach tkwi przyszłość zdrowego żywienia.
.get_the_title().

Program FoodSHIFT 2030, finansowany w całości ze środków unijnych, jest kolejnym elementem nowej polityki klimatycznej Wrocławia. Jednym z jego założeń jest stworzenie ogrodów społecznych, w których mieszkańcy miasta będą mogli wspólnie uprawiać warzywa, owoce, a także zioła. Tak zwane urban farms, oczywiście oprócz lokalizacji, od zwykłym farm odróżnia przede wszystkim aspekt integracji i budowania relacji międzyludzkich.

Celem miejskich farm jest zaangażowanie lokalnej społeczności do wspólnych działań.

Wspólne zbieranie pomidorów czy sianie rzodkiewki z pewnością ułatwia nawiązanie więzi. I pozwala uniknąć szybkiego przemykania po klatce schodowej w celu uniknięcia sąsiadów. Nie brzmi to może zbyt odkrywczo, ale to właśnie takie działania najlepiej zaspokajają dwie najbardziej podstawowe potrzeby człowieka: poczucia przynależności oraz obcowania z naturą. – Ogrody społeczne, tak popularne na całym świecie, stają się powszechne również w polskich miastach. Powstają, ponieważ mieszkańcy potrzebują kontaktu z zielenią, chcą mieć miejsce, w którym mogą uprawiać warzywa, ale jednocześnie integrować się, spędzać razem czas. Jest to mała wspólnota, a osoby ją tworzące dzielą się pasją do uprawy roślin – mówią urzędnicy.

Źródło: shutterstock
Źródło: shutterstock

Europejski projekt ma jeszcze jeden ważny cel – każde z miast, w których wdrożono FoodSHIFT 2030, ma być tzw. „laboratorium” testującym innowacyjne rozwiązania w obliczu współczesnych wyzwań.

Zdaniem wielu, globalne problemy związane z żywnością najlepiej rozwiązywać właśnie na poziomie lokalnym.

Władze miasta mogą liczyć na wsparcie specjalistów: w wypracowaniu najlepszego modelu tworzenia ogrodów społecznych urzędników wspomagać będą Uniwersytet Przyrodniczy oraz Fundacja Ekorozwoju. – Miasta nie są w stanie same się wyżywić, więc chcemy zweryfikować, jaki mamy lokalny rynek i jakie produkty z powodzeniem możemy sami wyprodukować. Ośrodki miejskie naprawdę mogą być producentami żywności i będziemy w tym zakresie edukować wszystkich mieszkańców – mówi Małgorzata Świąder z Uniwersytetu Przyrodniczego. – Chcemy także sprawdzić, czy produkcja żywności w mieście jest bezpieczna, zwłaszcza pod kątem zanieczyszczeń.

Źródło: shutterstock

Ogrody będzie mógł założyć każdy, kto zechce, ale nie może to być słomiany zapał.

Wrocławski FoodSHIFT2030 potrwa do 2023 roku. Pierwsze działania polegać będą na stworzeniu bazy miejsc, w których w przyszłości będzie można zakładać ogrody społeczne, a także przeprowadzaniu szkoleń. Powstanie także platforma wspierająca wszystkich przyszłych miejskich rolników i umożliwiająca miastu koordynację całego projektu. W międzyczasie ogrody społeczne powstaną w kilku wrocławskich szkołach. Warto dodać, że Wrocław nie jest jedynym polskim miastem, w którym można hodować warzywa, plotkując z sąsiadami. Ogrody społeczne powstały już w Warszawie, Krakowie czy Katowicach.

Źródło: shutterstock

Tekst: Ola Oleszek

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: