Co będzie The Next Big Thing w muzyce? Oto nasi kandydaci na przyszłe legendy i/lub gwiazdy

Rosnąca rola produkcji, triumfalny pochód rozdrabniającego się na kolejne mikronurty hip-hopu, fascynacja retro przy jednoczesnym zapatrzeniu w nowe technologie. Najbliższe lata dla fanów muzyki powinny być fascynujące.
Po rozłożeniu staje się tabletem.

Samsung Galaxy Z Fold2 5G

Oto kolejny rozdział w historii urządzeń mobilnych. Samsung Galaxy Z Fold to smartfon, który zmienia kształt przyszłości. Złożony Galaxy Z Fold2 5G oddaje do naszej dyspozycji 6,2 calowy ekranem, a po rozłożeniu staje się w pełni funkcjonalnym tabletem oferując funkcjonalną przestrzeń do pracy i rozrywki, dając wiele nowych możliwości niedostępnych w klasycznych smartfonach. 7,6 calowy, inteligentny wyświetlacz Dynamic AMOLED 2X zapewnia nie tylko bogatą gamę kolorów, ale również dostosowuje częstotliwość odświeżania do tego, co aktualnie robimy, gwarantując płynne odtwarzanie treści i oszczędzając baterię.

Zaawansowany mechanizm zawiasu Galaxy Z Fold2 5G zapewnia doskonałą płynność podczas składania. Smartfon został zaprojektowany tak, aby po rozłożeniu można ustawić go pod dowolnym kątem, co zapewnia niesamowitą elastyczność i swobodę działania w przypadku rozmów wideo, czy korzystania z aplikacji, które wymagają więcej przestrzeni.

Nowatorska konstrukcja Galaxy Z Fold2 5G zapewnia jeszcze lepsze wsparcie w codziennych działaniach, sprawiając że smartfon elastycznie dostosowuje się do naszych potrzeb. Multitasking z Galaxy z Fold2 5G to czysta przyjemność – dzięki udoskonalonemu układowi wielu okien i opcji App Continuity możesz wykonywać wiele zadań z dwiema aplikacjami na ekranie zewnętrznym, przenosić je na ekran główny, otwierać trzecią aplikację na podzielonym ekranie, a następnie jednym dotknięciem wybrać okno, w których chcesz pracować lub grać.

materiał partnerski

Za najważniejszą cechę muzyki lat 10', zwłaszcza popu i hip-hopu, należy uznać wynikający z postępu technologicznego ogromny wzrost znaczenia warstwy produkcyjnej w trackach.

Echa, szumy... błędy? Nie, to nowe trendy!

Rynek muzyczny ewoluuje z każdą dekadą. Brzmienia z lat 2010-2019 (dodajmy też rok 2020) okazały się stylistycznie na tyle zróżnicowane, że właśnie to rozdrobnienie i eklektyzm – sami zobaczcie jak duże – należy uznać za ich znak firmowy. Jednym z dominujących zjawisk z pewnością był triumfalny pochód rapu, gatunku, który mocno zerwał z gangsterską otoczką (występującą już wyłącznie jako odnoga) na rzecz zostania melodyjną, taneczną i często imprezową platformą do wnikliwego komentowania wszystkich aspektów codzienności (nawet uroków bycia tatą, o czym pisaliśmy tutaj).

Za najważniejszą cechę muzyki lat 10′, zwłaszcza popu i hip-hopu, należy jednak uznać coś innego: wynikający z postępu technologicznego ogromny wzrost znaczenia warstwy produkcyjnej w trackach, a co za tym idzie b zagęszczania ścieżek i często minimalizowania w tak zbitym miksie roli piosenkarza/piosenkarki.

Otrzymaliśmy dzięki temu tysiące utworów skrzących się efektami, pogłosami i przeróżnymi przeszkadzajkami nieco wypierającymi konwencjonalne instrumenty, w których również wykonawcy nierzadko pełnili funkcję „kolejnej ubarwiającej całość partii”, a nie liderów wybitych radykalnie na pierwszy plan, co było tak częste w latach 90., 00. i częściowo jeszcze w trakcie 10′.

Posłuchajcie sami, jak konwencjonalna piosenkowość rządząca chartsami w latach 00. została stopniowo nadgryziona przez technologię lub/i zanurzona w edycyjnych sztuczkach.

Tutaj przykładowo świetne „Love At First Sight” z 2002 roku, które wybrałem celowo, bo w swoich czasach było naprawdę mocno naładowane efektami, ale jednak wszystkie one były podporządkowane pod pierwszoplanową rolę świetnej Kylie Minogue:

Tutaj zaś np. „Oblivion” Grimes z 2012 roku, gdzie wszystko przebiega na pozór podobnie, tyle że artystka jest już wręcz „schowana w utworze” niczym kolejny instrument (warto wsłuchać się pod tym kątem zwłaszcza w sekwencję od 3:30 do 3:45).

Bardziej wyraziście tendencje takie można dostrzec np. od 1:50 do 1:55 we „Vroom Vroom” Charlie XCX, gdzie „zaburzanie porządku” w miksie przebiega już wręcz ostentacyjne.

To, jak ewoluowały trendy, widać zresztą nawet w dyskografiach konkretnych artystów. Oto Britney Spears z roku 2004:

A to już Britney A.D. 2011:

Photo: Dltzk – edits vol. 2

Możemy się spodziewać dalszego pogłębiania mariażu ciepłych melodii z możliwościami dawanymi przez nowe technologie.

Czego się spodziewać? Pogłos mieć i śpiewać

Po muzyce bieżącej dekady – choć to oczywiście duża generalizacja, bo życzymy sobie jak największej liczby zaskoczeń – z pewnością możemy się spodziewać dalszego pogłębiania mariażu ciepłych melodii z możliwościami dawanymi przez nowe technologie.

Retromania, przy jednoczesnej modzie na przesiąknięte delikatnym futuryzmem serwowanie przyjemnych brzmień kojarzących się z latami 80., wciąż trzyma się bardzo mocno (np. Dua Lipa). Dla wszystkich poptymistów, którzy liczyli na dynamiczne przenikanie futurystycznego myślenia o beatach do mainstreamu los okazał się na początku 2021 roku wyjątkowo złośliwy. W wieku 34 lat zginęła Sophie, czyli osoba, która była jedną z najważniejszych propagatorek myślenia łączącego pracę „tu i teraz” na czystym dźwięku (wypierającą często konwencjonalne komponowanie) z euforycznym soundem.

Na szczęście prężnie funkcjonuje label PC Music, z którego się wywodziła, a który zrzesza szereg naprawdę zdolnych i coraz bardziej wpływowych w branży ludzi (m.in. A.G. Cook) i chyba można być spokojnym, że będą oni kreatywnie kontynuować jej dzieło.

Ciekawych kontekstów jest oczywiście znacznie więcej. Na przykład redefiniujące rynek zmiany w odbiorze muzyki związane z pandemią, w tym koncerty oraz festiwale online i prawdopodobnie gigantyczny boom na muzykę live, który czeka nas, jeśli sytuacja w końcu się uspokoi. Kolejne rekordy osiągane są też w streamingu (Spotify stuknęło właśnie 155 milionów użytkowników premium). Nie mówiąc nawet o tym, jaki wkład w ewolucję brzmienia może mieć wykorzystanie przy produkcji sztucznej inteligencji czy dalsze otwieranie się na łączenie muzyki z innymi gałęziami kultury (choćby grami, jak pamiętny występ Travisa Scotta w uniwersum „Fortnite”).

Wszystko to stanowi barwne tło do zastanowienia się, gdzie powinniśmy wypatrywać kolejnych „The Next Big Thing” w muzyce. Żeby zabawa była ciekawsza, postawiliśmy na typy nieco mniej oczywiste niż w większości tego typu przewidywań.

Największe nadzieje budzą dwa brytyjskie składy: Black Country, New Road oraz Squid.

Młodzieżowy bunt? Dominuje funt

Niedawno na naszych łamach pojawił się tekst o najważniejszych zespołach okołopost-punkowych ubiegłej dekady. Znalazło się tam miejsce m.in. dla IDLES, Viet Cong/Preoccupations, The Soft Moon, Protomartyr, Have a Nice Life czy Sleaford Mods, z których wszyscy z pewnością jeszcze sporo namieszają. Na kogo spośród artystów burzących ramy można jednak najmocniej liczyć w najbliższych latach?

Największe nadzieje budzą dwa brytyjskie składy: Black Country, New Road oraz Squid. Tym pierwszym poświęciliśmy ostatnio osobny artykuł (do którego odsyłamy), podkreślając ich niezwykły talent w łączeniu awangardowego myślenia o muzyce z wyczuciem do ciepłych, hipnotycznych melodii. Nad całością unoszą się też echa inteligentnej inspiracji takimi legendami jak Slint, The Fall, Nick Cave czy Swans i w przytaczaniu w kontekście grupy takich nazw naprawdę nie ma cienia przesady. Od 5 lutego na rynku dostępna jest debiutancka płyta BCNR „For The First Time”.

Równie duży potencjał zwiastuje Squid. To założony w 2015 roku kwintet balansujący gdzieś pomiędzy post-punkiem, artystycznymi eksperymentami a nawet muzyką taneczną, który do tej pory raczył nas kolejnymi świetnymi singlami, po raz pierwszy rozbijając bank EP-ką „Town Centre” z 2019 roku. W 2021 roku swoją premierę ma mieć pierwszy longplay grupy „Bright Green Field”, a promujący go singiel „Narrator” trudno pod względem audiowizualnym określić inaczej niż małe arcydzieło. Zresztą zobaczcie sami:

Coś jakby skrzyżować twórczość Bloc Party z najlepszych czasów z wizualną wrażliwością Aphex Twina i estetyczną Matany Roberts (świetny featuring Marthy Skye Muphy, od 6:30 artystka zupełnie kradnie show).

A to tylko jedna z wielu doskonałych wypuszczonych ostatnio piosenek Squid, jak choćby „Sludge”, „Houseplants” czy „The Dial”.

Tak panowie prezentują się na żywo:

Ogromny potencjał na zawładnięcie sercami masowej publiczności ma Porter Robinson.

Pop z werwą klubową stworzy jakość nową?

O mieniącym się syntezatorami i cyfrowymi efektami kierunku, w którym podążają różne odnogi popu, dużo było już we wstępie, dlatego zastanówmy się, kto z nowych zawodników może rozdawać karty na tym polu.

Ogromny potencjał na zawładnięcie sercami masowej publiczności wydaje się mieć Porter Robinson. Amerykanin w 2014 roku w wieku 22 lat wypuścił dobrze przyjęty album „Worlds”, jednak potem nie wydał w zasadzie nic wartego uwagi. Sytuacja zmieniła się w 2020 roku, gdy jak z rękawa zaczął bombardować słuchaczy kolejnymi idealnie skrojonymi pod mainstream singlami, z których praktycznie każdy trzyma poziom. Być może jest to najmniej wyrafinowany z polecanych tu artystów, ale, zobaczycie, ten gość mocno namiesza. Tak mogłaby brzmieć supergrupa, w której swoje siły połączyliby członkowie Disclosure, Coldplay i Mew.

Biegun easy-listeningowy mamy odhaczony, więc teraz to, co najciekawsze – peryferia. Kto ma szansę zostać nowym Burialem, a może i poszerzyć język tego, co akceptowalne w głównym nurcie? Strzał to ryzykowny, ale wszystkie asy w rękawie ma niewątpliwie dltzk, który łączy połamany pop z trapem i drum & bassem w iście hipnotyczny sposób. Premiera płyty już 26 lutego, zaś brzmi to tak:

I tak:

Kto powiedział, że szkła nie da się złożyć?

Samsung Galaxy Z Flip 5G

Poznaj smartfon, który wyznacza trendy. Galaxy Z Flip 5G trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Unikatowa składana konstrukcja, ekran pokryty ultracienkim szkłem i charakterystyczny kolor nadają mu niepowtarzalny wygląd, który przykuwa uwagę. Galaxy Z Flip 5G składa się do zaskakująco kompaktowego rozmiaru, dzięki czemu z łatwością mieści się w dłoni, kieszeni lub małej torebce.

Wyjątkowy design to nie wszystko. Galaxy Z Flip 5G rewolucjonizuje sposób, w jaki korzystaliśmy do tej pory ze smartfonów – od rozmów przez obsługę ulubionych aplikacji czy mobilną fotografię. Teraz możemy zrobić jeszcze więcej bez konieczności trzymania smartfonu w dłoni.

Dzięki zastosowaniu rewolucyjnego elastycznego szkła, wyświetlacz Galaxy Z Flip 5G można złożyć i swobodnie umieścić w kieszeni, a po rozłożeniu wystarczy go ustawić pod dowolnym kątem, aby uchwycić więcej– od selfie, przez grupowe ujęcia, aż po nocne ujęcia. Bez konieczności korzystania z lampy błyskowej, czy statywu. Do tego bateria wystarczająca na cały dzień i gotowość na hiperszybką łączność 5G. Z Galaxy Z Flip 5G nigdy nie przegapimy powiadomienia, SMS-a czy połączenia. Dyskretny, dotykowy ekran umieszczony na zewnątrz urządzenia wyświetla najważniejsze informacje nawet gdy Galaxy Z Flip 5G jest zamknięty. Po rozłożeniu wyświetlacz Galaxy Z Flip 5G automatycznie dzieli się na dwa 4-calowe ekrany, dzięki czemu można łatwo wyświetlać obrazy, treści lub filmy w górnej części wyświetlacza, a w dolnej części sterować nimi. Wyświetlacz Dynamic AMOLED zapewnia niezwykle żywe i wyraźne barwy oraz chroni oczy przed zmęczeniem dzięki filtrowi światła niebieskiego.

materiał partnerski

Azja niezmiennie w euforycznym brzmieniu

Perfume, Kyary Pamyu Pamyu, LOONA. J-Pop oraz K-Pop to prawdziwa kopalnia wyrafinowanych pod względem songwritingu i produkcji bangerów. Wspominaliśmy o tym niedawno w tekście o azjatyckich piosenkach idealnych na imprezę. W kim można dopatrywać się kolejnej postaci z potencjałem na to, by już niedługo dołączyła do wymienionego na wstępie panteonu? Odpowiedź wydaje się dość prosta: Youha! 21-letnia Koreanka ma do tej pory na swoim koncie jedynie dwa single, ale za to jakie!

Jeśli jej kariera dalej podąży kierunkiem wyznaczonym przez „Abittipsy”, szybko powinna się stać globalnie rozpoznawalną supergwiazdą. Choć dziewczyny z LOONY (Yves!) z pewnością zadbają, żeby miała na lokalnym poletku wymagającą konkurencję.

Oczywiście najciekawsze koncepcje często stopniowo przenikają do mainstreamu z undergroundu (wszelkie eksperymenty i awangarda, pomysłowa elektronika, jazz – wspaniałą rzeczą, jaka mu się ostatnio przydarzyła, jest np. nowa londyńska scena jazzowa – i wiele więcej). Z racji tego, że dominantą chciałem jednak uczynić w tym tekście pewne uniwersalne i dominujące tendencje we współczesnej muzyce (oraz docenić młode kapele z potencjałem na znaczenie historyczne, czyli BCNR i Squid), zagłębianie się w te nisze zostawię na inną okazję, bo każda obfituje naturalnie w gigantyczną pulę pasjonujących i inspirujących audialnych zjawisk.

Na zakończenie, tak bonusowo, do pięciu zaproponowanych wyżej muzycznych nadziei na niedaleką przyszłość (Black Country, New Road, Squid, Porter Robinson, dltzk, Youha) polecam dodać sobie jeszcze 070 Shake za wspaniałe zeszłoroczne „Guilty Conscience”.

Tu również w przyszłości powinny się dziać piękne rzeczy.

Tekst: Wojciech Michalski

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook