Fascynacja mordercami mówi o naszej psychice więcej, niż się wydaje

Podcasty kryminalne i seriale o mordercach od lat cieszą się niesłabnącą popularnością i okazuje się, że powodem wcale nie jest jedynie ciekawość czy perwersyjna potrzeba oglądania okropieństw. Są psychologiczne powody, które sprawiają, że historie o okropnych przestępstwach przyciągają nas jak magnes.
.get_the_title().

Obecny hit Netfliksa? Serial o Jeffreyu Dahmerze. Chociaż opinie krytyków są podzielone, niektórzy uważają, że produkcja jest nieetyczna, a rodziny ofiar mordercy sprzeciwiają się kolejnym podejściom do zarabiania na ich tragedii, to serial nie znika z pierwszego miejsca netfliksowego rankingu. Przeciwko podobnym realizacjom niemal zawsze wysuwany jest ten sam zarzut: romantyzują morderców. W istocie zarówno w czasach Dahmera, jak i obecnie dla niektórych Jeff jest nie tylko fascynujący, co wręcz pociągający i seksowny. Fani bagatelizują jego makabryczne czyny i ignorują ‘niewygodną’ część jego wizerunku. To źle?

Psychoterapeutka i psychoanalityczka F. Diane Barth uważa, że nie do końca i takie odczucia nie oznaczają, że jesteśmy złymi ludźmi, gotowymi popełnić podobne zbrodnie czy też pochwalającymi je. Specjalistka upatruje jednak w tym okazji do przyjrzenia się sobie, bo według niej fascynacja mordercą wiele zdradza na temat naszej psychiki.

F. Diane Barth zauważa, że romantyzowanie seryjnego mordercy może być dla niektórych osób sposobem radzenia sobie z mrocznymi i przerażającymi doświadczeniami z przeszłości. Dosyć wyraźnie jest to widoczne wśród kobiet (właściwie w historii każdego przestępcy powtarza się wątek zakochanej w nim grupki pań).

Lucy Morgan z Glamour zauważa, że ‘przekształcenie niebezpiecznego mężczyzny w obiekt seksualny sprawia, że ​​on – i inni mężczyźni – wydają się mniej przerażający, a to może z kolei pomóc złagodzić inne lęki o zagrożeniach’.

Mogłoby się wydawać, że to tłumaczenie nie ma sensu w przypadku Dahmera (wszak on zabijał mężczyzn), jednak w przypadku nieświadomej pracy psychiki nie ma to większego znaczenia – wystarczy, że jest ucieleśnieniem niebezpieczeństwa, na które można patrzeć, ale się z nim nie spotykać w rzeczywistości. Jednocześnie właśnie to oddzielenie od świata mordercy, które zapewnia nam ekran komputera, sprawia, że łatwiej nam zaprzeczać jego występkom czy minimalizować skalę dokonanych czynów. Widz często myli także aktora z graną przez niego postacią.

Postrzeganie seryjnego mordercy jako groźnej, ale zasadniczo dobrej osoby może być sposobem na powiedzenie sobie, że ktoś, kto cię skrzywdził, może również kochać. Może to być również sposób identyfikowania się z osobą, która skrzywdziła cię w przeszłości – psychoanalitycy nazywają to ‘identyfikacją z agresorem’. Jest to akt psychiki, który pomaga nam czuć się silnymi w obliczu niebezpieczeństwa – tłumaczy Barth.

Pociąg do materiałów o mordercach i przestępcach może być zatem sygnałem problemów psychologicznych i emocjonalnych, które próbujemy przepracować za pomocą atrakcyjnego serialu czy ciekawego podcastu. I niekoniecznie musi chodzić o wielkie traumy z przeszłości. Psychoterapeutka wyjaśnia, że nieraz takimi historiami chcemy przekonać siebie, że źli ludzie też mogą mieć dobre cechy, a pod płaszczem gniewu, nienawiści i gwałtowości skrywa się ‘coś miłego’. Po prostu chcemy w to wierzyć. Wbrew pozorom serial o kanibalu i mordercy może dostarczyć nam narzędzi do poradzenia sobie z własnymi trudnymi myślami i przeżyciami.

Tekst: AC
Zdjęcie: Zrzut ekranu/Netflix

KULTURA I SZTUKA