Brytyjczycy wyszli na ulice z powodu rosnących cen wynajmu i samowolki na rynku mieszkaniowym

Nie tylko Polacy wkurzają się na chore ceny za wynajem mieszkań i całkowitą samowolkę na rynku mieszkaniowym. Najemcy z całej Wielkiej Brytanii wychodzą na ulice i żądają zamrożenia czynszów.
.get_the_title().

Rezygnacja ze studiów, wyprowadzka z miasta, przeznaczanie ponad połowy wypłaty na opłacenie mieszkania, czyli w konsekwencji obniżenie standardu życia, a także okresowa bezdomność. Niestety coraz więcej słyszymy o konsekwencjach sytuacji, która od miesięcy trwa na europejskim rynku mieszkaniowym.

W sobotę członkowie London Renters Union i Greater Manchester Tenants Union postanowili wyjść na ulice i zaprotestować przeciwko systemowi, który doprowadził do niekontrolowanego podnoszenia cen.

Prywatny rynek mieszkaniowy ‘stał się piekłem’, a najemcy utkwili w niepewnej sytuacji, boją się kolejnych podwyżek, niektórzy już zdecydowali się na couchsurfing.

Badania Guardiana potwierdzają skalę problemu. Niedawna analiza pokazuje, że wywoławcze czynsze w najnowszych ofertach wzrosły o prawie 1/3 od 2019 roku, a niektórym osobom grozi wzrost opłat nawet o 60 procent. Dodatkowo w okresie 12. miesięcy przed lipcem 2022 roku Urząd Statystyk Narodowych (ONS) odnotował największą roczną dynamikę cen najmu od osób prywatnych (od początku prowadzenia indeksu w 2016 roku). Inne analizy pokazują, że czynsze rosły w najszybszym tempie od 13 lat.

Sytuacja jest pod wieloma względami beznadziejna. Dlatego związki najemców w Londynie i Manchesterze przeciwstawiają się, zanim wszystko jeszcze bardziej wymknie się spod kontroli. Zarówno London Renters Union (LRU), jak i Greater Manchester Tenants Union (GMTU) zorganizowały w sobotę protesty przed agencjami nieruchomości, żądając od rządu zamrożenia czynszów jako środka nadzwyczajnego – czytamy w serwisie dazeddigital.com.

W Manchesterze, Salford i Trafford czynsze wzrosły w ciągu ostatniego roku średnio o 20 procent, a w Londynie o 16 procent.

Mieszkańcy Londynu w rozmowach z mediami wskazują, że wyjście na ulice było koniecznością, ponieważ rośnie grupa dotknięta nieuzasadnionymi i niesprawiedliwymi podwyżkami czynszów (nieraz nawet o 50-60 procent). Najemców nie stać na takie opłaty i wielu stanęło w obliczu życia ‘na kanapie u znajomych’ lub bezdomności podczas nadchodzącej zimy. Co miesiąc milion osób dostaje informację o wzroście cen.

Obecnie w Wielkiej Brytanii, podobnie jak w innych krajach, prywatny rynek najmu nie jest regulowany przepisami, co oznacza, że właściciele mogą dowolnie manipulować cenami. Przy gwałtownie rosnącym popycie i stagnacji podaży, wielu ludzi po prostu nie ma wyjścia i wydaje znaczną część dochodów, żeby nie stracić dachu nad głową.

Główny londyński agent nieruchomości Foxtons odnotował ostatnio 25-procentowy wzrost przychodów ‘napędzanych wyższymi czynszami’.

Dane pokazują również, że 47 procent właścicieli posiadających jedną nieruchomość nie ma kredytu hipotecznego, a ich nieruchomości na wynajem są wolne od długów, co oznacza, że czynsz najemcy może trafiać prosto do ich kieszeni.

Wynajmujący i agenci nieruchomości, tacy jak Foxtons, wykorzystują obecny kryzys gospodarczy do sztucznego podnoszenia czynszów i zwiększania zysków. Odmowy zamrożenia czynszów, jak zrobił to szkocki rząd, dają firmom zielone światło do dalszego podnoszenia czynszów. (…) Decyzje rządowe od dziesięcioleci nadają priorytet zyskom właścicieli i inwestorów nad bezpieczeństwo najemców. Położenie kresu eksmisjom bez uzasadnienia i zamrożenie czynszów mogą przybliżyć nas do systemu mieszkaniowego, w którym ludzkie potrzeby są ważniejsze od zysków garstki – komentuje dla Dazed jedna z protestujących.

Tekst: AC
Zdjęcie: Twitter/London Renters Union

SPOŁECZEŃSTWO