W pojedynkę to nie to samo co samotnie

Czas, który spędzamy solo, wcale nie musi być smętny i zmarnowany. To okazja do tego, by naładować baterie i uwolnić się od presji społecznej.

Dużo mówi się ostatnio o tym, że pokolenie Z jest najbardziej samotne ze wszystkich. I faktycznie być może tak jest – z raportu Talking Loneliness wynika, że aż 54 proc. przedstawicieli tej generacji regularnie odczuwa samotność. Wśród winowajców wymienia się głównie izolację społeczną związaną z pandemią – przejście na tryb zdalny i kolejne lockdowny, które zaburzyły relacje międzyludzkie. Zwraca się też uwagę na negatywny wpływ mediów społecznościowych i ciągłego bycia online. Czy aby jednak nie jest to kolejna odsłona boomerskiego narzekania na ‘młodych, którzy wciąż gapią się w telefony’? Technologia jest w końcu zwyczajną częścią życia pokolenia Z, sfery online i offline non-stop się przenikają, a czas w sieci nie jest spędzany wyłącznie na pasywnym oglądaniu tego, co wrzucają inni.

Z drugiej strony jest ta stereotypowa dychotomia: z ludźmi jest wesoło, a bez ludzi – smutno. Tymczasem, jak to często bywa w kontekście tak arbitralnych podziałów, prawda jest znacznie bardziej skomplikowana. Obecność innych osób wcale nie gwarantuje dobrego samopoczucia. Wręcz przeciwnie, spędzając czas z ludźmi także możemy odczuwać samotność. Natomiast wcale nie jest tak, że musimy ją czuć, przebywając sami. Dlaczego? Bo w pojedynkę to nie to samo co samotnie.

Samotność to izolacja mimo chęci nawiązania relacji.

Czym jest samotność?

Samotność nie ma dobrej prasy. I trudno się temu dziwić, bo z tym zjawiskiem wiąże się szereg negatywnych konsekwencji. Ale czym właściwie ona jest? Przekonaliśmy się już, że nie jest to przebywanie w pojedynkę. To znaczy nie do końca. Samotność to izolacja, która zachodzi mimo chęci nawiązania relacji, poczucie wyobcowania i braku towarzystwa. I to jest bardzo ważne rozróżnienie – bo nie każda osoba, która przebywa sama, pragnie obecności innych ludzi.

Przymusowa izolacja ma wiele negatywnych skutków. – Samotność powoduje stres, a długotrwały lub przewlekły stres prowadzi do częstszego podwyższania poziomu hormonu stresu, kortyzolu. Jest to również związane z wyższym poziomem stanu zapalnego w ciele. To z kolei uszkadza naczynia krwionośne i inne tkanki, zwiększając ryzyko chorób serca, cukrzycy, chorób stawów, depresji, otyłości i przedwczesnej śmierci – mówi Vivek Murthy, były chirurg generalny Stanów Zjednoczonych. A to nie wszystko: do tego samotność może prowadzić do depresji, zwiększonego niepokoju, naraża na choroby somatyczne i uzależnienia. Nic więc dziwnego, że na wiele sposobów walczy się z tym zjawiskiem. Ostatnio pisaliśmy choćby o krakowskiej Gaduławce, która ma pomóc w wyciągnięciu ludzi z izolacji społecznej i skłonić ich do interakcji z nieznajomymi.

Przyczyny samotności są różne – może to być rozstanie, utrata bliskich czy choroba. I, oczywiście, przymusowa izolacja, której doświadczyliśmy zwłaszcza podczas pierwszej fali koronawirusa. Samotność może być przejściowa albo chroniczna – i właśnie w tym drugim wydaniu jest najbardziej niebezpieczna dla naszego zdrowia psychicznego i fizycznego. Ale czy to znaczy, że na wszelki wypadek zawsze powinniśmy przebywać w towarzystwie? Otóż nie.

Photo by Tijs van Leur on Unsplash

Każdy z nas bywa czasem przytłoczony nadmiarem bodźców, pośpiechem czy cudzymi problemami.

Dlaczego czasem powinniśmy być sami?

Na myśl o tym, co zwykle sprawia ci przyjemność, robi ci się słabo? Odczuwasz znudzenie, robiąc coś, co zwykle wywoływałoby twoją radość? Przytłaczają cię nawet najmniejsze rzeczy? W rozmowach z bliskimi często tracisz ostatnio cierpliwość? Chcesz schować się przed całym światem choćby pod łóżkiem? To mogą być sygnały, że warto zwolnić i spędzić trochę czasu we własnym towarzystwie. Ciało i umysł wiedzą, kiedy potrzebujemy odciąć się od wszystkich i zregenerować.

Właśnie regeneracja jest w czołówce najistotniejszych zalet przebywania w pojedynkę. Czasem po prostu trzeba naładować baterie. Wie to dobrze każdy introwertyk, który po piątkowej imprezie ma dość spotkań z ludźmi na cały tydzień. Ale czas solo przyda się także ekstrawertykom – każdy z nas bywa czasem przytłoczony nadmiarem bodźców, pośpiechem czy cudzymi problemami. A wtedy warto wygospodarować kilka godzin tylko dla siebie.

Czas spędzany we własnym towarzystwie jest dla nas korzystny, gdy jest to dobrowolny wybór i jeśli wiemy, że mamy grupę społeczną (przyjaciół, partnera, rodzinę), do której możemy wrócić w dowolnym momencie i z którą utrzymujemy pozytywne relacje. I – przede wszystkim – jest dobry wtedy, gdy my czujemy się z nim dobrze. To niby oczywiste, ale choć coś pozytywnego płynie czasem nawet z bezbrzeżnej nudy (może ona choćby sprzyjać kreatywności), to lepiej jednak zająć się czymś, co sprawia nam przyjemność.

Photo by Laura Chouette on Unsplash

Badane osoby pozytywnie oceniają czas spędzany bez cudzego towarzystwa.

Co daje nam czas, który spędzamy w pojedynkę?

Grupa brytyjskich socjolożek, Netta Weinstein, Thuy-vy Nguyen i Heather Hansen, postanowiła sprawdzić, jak w rzeczywistości czują się ludzie, którzy spędzają czas w pojedynkę. Negatywne skojarzenia związane z przebywaniem solo zostały dodatkowo spotęgowane przez pandemię, dlatego też naukowczynie chciały się przekonać, jaka jest prawda. W tym celu przepytały ponad 2 tys. osób na temat czasu, który ostatnio spędziły samotnie. Badane były nastolatki (13-16 lat), osoby w wieku średnim (35-55 lat) i starsze (65+). Okazało się, że osoby, które negatywnie oceniały to doświadczenie, generalnie zmagały się z brakiem struktury społecznej w życiu – nie miały innego wyjścia, niż spędzać czas solo, dlatego nie podobało im się to.

Większość uczestników badania oceniało jednak ten czas pozytywnie. Czuli się wówczas zrelaksowani, spokojni i odprężeni. Sądzili, że to ważny czas, który pozwala im na rozwój osobisty, zwiększanie kompetencji, większą autonomię, a także poprawia ich relacje z ludźmi. Ten ostatni punkt jest niezwykle ważny: osoby, którym podobało się spędzanie czasu w pojedynkę, doceniały to, że z łatwością mogą odezwać się do bliskich, choćby za sprawą usprawniającej to technologii. A więc czy rzeczywiście jest tak, że smartfony i internet nas od siebie oddalają?

Photo by Sincerely Media on Unsplash

Przebywając w pojedynkę, najłatwiej zyskać wgląd we własne emocje.

Wyniki ankiety brytyjskich socjolożek potwierdzają też inne badania. Naukowcy z University of Rochester zaprosili grupę studentów do wzięcia udziału w eksperymencie, który polegał na spędzeniu 15 minut w odosobnieniu i bez żadnych bodźców zewnętrznych – bez telewizora, radia czy internetu. Przed i po tym doświadczeniu badano stan emocjonalny uczestników. Okazało się, że większość z nich po tym kwadransie czuła się wyciszona i spokojniejsza. Taki efekt zauważyli u siebie zwłaszcza ci, którzy przed ćwiczeniem deklarowali poczucie lęku czy niepokoju. Jednocześnie wśród grupy studentów, która przed eksperymentem określała swój nastrój jako dobry, samotność w wielu przypadkach doprowadziła do pojawienia się mniej pozytywnych emocji – poczucia osamotnienia i znudzenia. Jeden z autorów badania – Reed Larson – jest jednak przekonany, że takich wyników nie należy odczytywać jako negatywnych skutków odosobnienia. Twierdzi, że negatywne emocje mogą pojawić się u tych, którzy – czasem po raz pierwszy od dłuższego czasu – mają okazję skonfrontować się ze swoimi uczuciami i myślami. Oznacza to, że przebywanie solo daje przestrzeń do wglądu w nasze emocje, przekonania się ‘co nas boli’.

Z kolei badanie przeprowadzonym przez BBC wśród 18 tys. osób z 134 krajów wykazało, że z odpoczynkiem kojarzą nam się głównie czynności spędzane w odosobnieniu. Uczestników badania poproszono o wskazanie czynności, które pozwalają im się zregenerować, naładować baterie, odsapnąć. Na podium znalazło się czytanie książki, przebywanie na łonie natury i spędzanie czasu w samotności. Odpoczynek w towarzystwie rodziny i przyjaciół zajął dopiero 12 miejsce. To kolejny dowód na to, że w samotności nasza głowa odpoczywa.
W przeszłości naukowcy udowodnili także, że przebywanie we własnym towarzystwie poprawia naszą koncentrację i pamięć oraz świetnie działa na naszą kreatywność, między innymi redukując presję społeczną. Brak innych osób pozwala nam zanurzyć się w swoich zainteresowaniach bez obaw, że będziemy za nie oceniani, a także próbować nowych rzeczy – również bez ryzyka, że ktoś krzywo na nas spojrzy.

Photo by Jared Rice on Unsplash

Nie potrafisz być sam? Mamy kilka rad!

Jak spędzać czas w pojedynkę?

Niektórym oczywiście wcale nie trzeba tego tłumaczyć. Są jednak osoby, które gasną, gdy tylko obok nie ma ludzi. Inni uciekają od czasu spędzanego w pojedynkę, by pod żadnym pozorem nie musieć się skonfrontować z własnymi myślami – świat zewnętrzny jest dla nich czymś w rodzaju wielkiego rozpraszacza. Tymczasem – jak już udowodniliśmy – spędzanie czasu solo jest nam czasem potrzebne i niesie ze sobą wiele pozytywnych skutków. Więc nawet jeśli spędzenie paru godzin bez żadnego towarzystwa wydaje ci się stratą czasu i najnudniejszą propozycją na świecie, warto spróbować.

Po pierwsze: będzie ci potrzebny plan. Wyznacz sobie czas dla siebie – to może być jakiś wieczór albo weekendowe popołudnie – nieważne, chodzi o to, by nie była to przymusowa izolacja. To czas dla ciebie, więc i zasady mają być twoje. Druga sprawa: wyeliminuj rozpraszacze. Na początku będzie cię ciągnęło do social mediów, będziesz marzyć o długiej rozmowie telefonicznej albo i nawet o pracy. Nie rób tego. Odłóż telefon i laptopa, i zajmij się czymś, czego zazwyczaj nie robisz solo. I pamiętaj: czas, który poświęcasz tylko sobie i własnym myślom jest niezwykle ważny!

Czym się zająć? To zależy tylko od ciebie. Może to być coś, co jest dla ciebie totalnie nowe – gotowanie wietnamskich potraw, granie na gitarze czy szycie na maszynie. Możesz wrócić do porzuconego hobby lub zrobić coś, co od dawna odwlekasz. Możesz nawet posprzątać w szafie czy w łazience. Długa kąpiel też będzie dobrym pomysłem. A co, jeśli siedzenie w domu kompletnie ci nie leży? Idź na spacer, do kina, z książką do parku, do kawiarni… Kto wie, a nuż okaże się, że właśnie to było ci potrzebne?

Photo by Avi Naim on Unsplash

O ile więc samotność jest niezwykle poważnym problemem społecznym, który tylko pogłebił się w czasie pandemii i związanych z nią lockdownów, to nie zawsze przebywanie we własnym towarzystwie jest takie okropne. Wydaje się, że coraz więcej przedstawicieli pokolenia Z dobrze to rozumie. Niedawno pisaliśmy o tym, że na TikToku nieoczekiwanie trendem stał się celibat, który nie ma nic wspólnego z religią. Okazuje się, że coraz więcej młodych dziewczyn woli na trochę zrezygnować z seksu zamiast wikłać się w toksyczne relacje, które przysparzają im zmartwień, dramatów i stresów. Oczywiście nie jest tak, że tym samym rezygnują z kontaktów z ludźmi – wybierają jednak te, które są dla nich wartościowe. Self-care zamiast pójścia utartą ścieżką społecznych oczekiwań? To może się okazać świetny wybór.

Tekst: NS

SPOŁECZEŃSTWO