Muzyczne podsumowanie 2021 roku – pop, hip-hop, elektronika i rock

Zebraliśmy dla Was najistotniejsze zeszłoroczne płyty z wygodnym podziałem na gatunki.

Ubiegły rok, jak to już bywa w dobie audiowizualnego nadmiaru, przyniósł słuchaczom ogromną liczbę wartościowych albumów muzycznych. Nie sposób uporządkować tego wszystkiego w obrębie jednego tekstu, dlatego ograniczyliśmy się do najważniejszych wydawnictw płytowych z kilku konkretnych gatunków, takich jak pop, hip-hop, elektronika oraz rock. Tym samym, mamy nadzieję, że nie obrażą się na nas np. entuzjaści jazzu czy wykraczających poza wyżej wymienione estetyki brzmień eksperymentalnych. Być może i tym gatunkom poświęcimy niedługo jakieś osobne opracowanie. A póki co usiądźcie wygodnie w fotelach, załóżcie dobre słuchawki i dajcie szansę poniższym płytom – gwarantujemy, że warto!

Na festiwal pięknych melodii zapraszają m.in. Sweet Trip, Magdalena Bay i Cassandra Jenkins.

Pop i okolice

W zeszłorocznym popie – zarówno tym mainstreamowym, jak i bardziej niszowym – działo się bardzo wiele. Pisaliśmy już o tym sporo w tekście o Japanese Breakfast i Magdalena Bay – dwóch zespołach, które w naszej opinii wydały w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy najciekawsze płyty w tej estetyce. Zachęcamy do lektury, bo to obszerna przebieżka po ich twórczości. W zakresie singli trzy grosze dorzuciliśmy z kolei naszą playlistą sylwestrową, w której umieściliśmy 20 przebojowych tracków A.D. 2021 oraz dużym tekstem o synthwavie, który również stał się ważną składową współczesnego popu. Z kolei fanów polskiej muzyki odsyłamy do publikacji o 10 najlepszych świeżych rodzimych piosenkach. To jednak oczywiście tylko kropla w morzu, dlatego tutaj zapraszamy na uzupełniającą rekomendację okołopopowych albumów muzycznych, które w zeszłym roku mocno namieszały.

Jednym z naszych faworytów jest ‘A Tiny House, in Secret Speeches, Polar Equals’ Sweet Trip, czyli prawdziwy miszmasz gatunkowy, w którym dream pop zderza się z shoegaze’m a glitch pop z neo-psychodelią. Ciepłe, baśniowe brzmienie zanurzone jest tu w melancholii, co sprzyja zupełnemu wyłączeniu się z rzeczywistości w trakcie słuchania tych pięknych piosenek. W światku insiderskim Sweet Trip to zresztą grupa kultowa.

W nurcie art popu i baroque popu furorę zrobił krążek ‘The Turning Wheel’ Spellling, pełen nieco surrealistycznych, psychodelicznych melodii napędzanych przepięknym wokalem Chrystii Cabral.

Futurystyczne myślenie o muzyce (glitch, hypnagogia i vaporwave w popowym wydaniu) bardzo interesujące odzwierciedlenie znalazło zaś na płytach ‘Faith in Persona’ death’s dynamic shroud.wmv oraz ‘VaporDrip 2’ LazyGod x CartierGod.

Z kolei z rzeczy, które mocniej przebiły się w mainstreamie, nie można przeoczyć takich longplayów jak ‘Carnage’ Nicka Cave’a i Warrena Ellisa, ‘Nurture’ Portera Robinsona, soul-popowego ‘Stand For Myself’ Yoli czy nowych-starych wydawnictw od dwóch diw: ‘Disco (Extended Mixes)’ Kylie Minogue i ‘Red (Taylor’s Version) Taylor Swift.

Mało? W takim razie polecamy też gorąco artystów brzmiących nieco bardziej egzotycznie, jak Bruno Pernadas i jego ‘Private Reasons’ czy francuskie Feu! Chatterton i ‘Palais d’argile’.

Warto dać też szansę Japonce Mito Tsukino, ‘As Days Get Dark’ Arab Strap, Cassandrze Jenkins oraz ‘Animal’ duetu LUMP.

Fot.: roughtrade.com

Injury Reserve, Armand Hammer, Little Simz, Kanye West. Hip-hopowa hossa trwa w najlepsze.

Hip-hop

Również słuchacze hip-hopu mogli się czuć w zeszłym roku zdecydowanie ukontentowani. Z jednej strony wracały legendy, z drugiej bardzo mocno napierały młode talenty. Niezwykłą historią był niewątpliwie krążek ‘By the Time I Get to Phoenix’ Injury Reserve, nad którym unosił się duch zmarłego przedwcześnie członka składu – Stepy J. Groggsa. Tą wirtuozerską i eksperymentalną płytą, obfitującą w liczne abstrakcyjne dźwiękowe kolaże, koledzy oddali mu piękny hołd, czego przykładem choćby ‘Knees’, gdzie dzięki umiejętnemu ustawieniu świateł zarysowuje się jego sylwetka, jakby dalej był z nimi na scenie.

Z płytą przesiąkniętą skrajnymi emocjami wygrywanymi, jak to w przypadku tego artysty, na najwyższej nucie powrócił Kanye West, którego ‘Donda’ narobiła w ubiegłym roku dużego zamieszania.

Fanów nie zawiedli też dwaj inni twórcy, którzy w ostatnich latach zapracowali sobie na status głównych rozgrywających. Tyler, the Creator zaserwował im bowiem ciepły, zahaczający często a to o soul, a to o funk album ‘Call Me If You Get Lost’, zaś wydawnictwo ‘LP!’ pod szyldem JPEGMAFIA po raz kolejny urozmaiciło rynek dawką szalonego i eksperymentalnego podejścia do hip-hopu.

Wielkim sukcesem okazał się też chyba najdonioślejszy w zeszłym roku żeński głos w światowym hip-hopie, czyli płyta ‘Sometimes I Might Be Introvert’ Little Simz. Niezwykle utalentowana Brytyjka wyciągnęła na pierwszy plan m.in. kwestię podmiotowości kobiet, a że dodatkowo jej kompozycje ubarwione są wieloma soulowymi i jazzowymi naleciałościami, efekt jest monumentalny.

W subtelniejszym rapie w ogóle działy się zresztą fantastyczne rzeczy. Polecić możemy tu m.in. takie płyty jak: Armand Hammer & The Alchemist – ‘Haram’, McKinley Dixon – ‘For My Mama and Anyone Who Lool Like Her’ czy Navy Blue – ‘Navy’s Reprise’.

Świetnie wyszło też pełne przeróżnych stylistycznych inspiracji ‘Smiling With No Teeth’ Genesisa Owusu. Zaś fanom flirtu hip-hopowych brzmień z bardziej elektronicznym i mrocznym anturażem rekomendujemy m.in. ‘KicK III’ Arci oraz industrialne ‘I Lie Here Buried With My Rings and My Dresses’ Backxwash.

Fot.: fragment okładki płyty ‘By the Time I Get to Phoenix’ Injury Reserve, discogs.com

Przeróżne odcienie elektronicznych brzmień, czyli od ambientowego S280F do eksperymentów Skee Mask i Arci.

Elektronika i jej obrzeża

Sporo tytułów w w mniejszym lub większym stopniu zabarwionych digitalnym brzmieniem pojawiło się już w akapicie o popie, ale oczywiście był to zaledwie ich przedsmak, gdyż w tej estetyce, w dobie tak prężnie postępującej epoki do it yourself, i tu wydano ogrom wartościowej muzyki. Aż 4 (!) płyty na swoim koncie w 2021 może zapisać Arca. Seria ‘kick’ to dalsza eksploracja granic dźwięku i gatunków oraz dekonstrukcja chwytliwych motywów w poszarpane, futurystyczne formy nieodłącznie splecione z biografią artystki.

Sympatycy house’u doczekali się nowego krążka (‘The Makin’ Magick II Album’) DJ Sabrina the Teenage DJ – znów jest to nieco bardziej outsiderska forma tej muzyki, w której plądrofonia idzie ramię w ramię z mrugnięciami w stronę funku czy dance-popu.

Jeśli chodzi o IDM i techno, swoim monumentalnym longplayem ‘Pool’ triumfy święcił Skee Mask. Czegóż to na nim nie ma! Znajdziecie tu dźwięki rozciągające się od breakbeatu po drum and bass.

Z kolei fani ambientu i dźwiękowych kolaży powinni dać szansę płycie ’28’ artysty ukrywającego się pod enigmatycznym aliasem S280F. Dostarcza ona idealnego dźwiękowego środowiska, by pozwolić sobie na pełną immersję i dłuższą odskocznię od pędzącego świata.

Co jeszcze? Bardzo wiele! Oto nasza rozbudowana polecanka innych wartych sprawdzenia płyt, których przesłuchania z pewnością nie pożałujecie. Czasem są to albumy nieco bardziej znane, czasem dość niszowe, ale każdy z nich odcisnął swoje istotne piętno na muzyce 2021 roku i warto sięgnąć po nie w pierwszej kolejności, nim różnymi rozgałęzieniami zapuścicie się w kolejne odnogi danych nurtów, których w elektronice jest przecież bez liku. Na naszych playlistach królowały m.in. dltzk – ‘Frailty’ (m.in. indietronica i glitch pop), Bye 2 – ‘Teeth Restoration’ (hardcore breaks), Black Dresses – ‘Forever in Your Heart’ (electro-industrial), Sewerslvt – ‘We Had Good Times Together, Don’t Forget That’ (edm i drum and bass), Argo Nuff – ‘annebolyn’ (ambient i post-rock) oraz kultowy Tim Hecker i ‘The North Water’ (ambient) oraz Low i bardzo zróżnicowane stylistycznie ‘HEY WHAT’.

Fot.: gagadaily.com

Black Country, New Road, Squid oraz black midi swoim balansowaniem na granicy gatunku pokazały, że muzykę rockową czeka najprawdopodobniej świetlana przyszłość.

Rock

I wreszcie, jako wisienka na torcie, muzyka rockowa. Tu również najciekawsze rzeczy działy się na granicy gatunków. Swój ślad na scenie w fenomenalny sposób odcisnął debiutancką płytą ‘For The First Time’ zespół Black Country, New Road, o którego twórczości pisaliśmy więcej tutaj. W nieco podobnie połamanej, kreatywnej i inteligentnej estetyce z wieloma wyrafinowanymi sekwencjami rytmicznymi utrzymane było ‘Cavalcade’ black midi, na którym avant-prog zderza się z math-rockiem czy jazz rockiem.

W obu przypadkach brzmienie okazało się niesamowite i, najprawdopodobniej, wyznaczające przyszłość. Podobnie pod względem jakościowym ma się sprawa z ‘Bright Green Field’ Squid, zespołem, który myślenie o punku (od art po post-) wzniósł na niebotyczny poziom, zwłaszcza w takich kawałkach jak ‘Narrator’ czy ‘Paddling’.

Z kolei fani shoegaze’u spod znaku My Bloody Valentine z pewnością uśmiechną się do twórczości koreańskiego Parannoul (zwłaszcza LP ‘To See the Next Part of the Dream’, ale i ‘Downfall of the Neon Youth’).

Z krążkiem ‘G_d’s Pee AT STATE’s END!’ wrócił zaś kultowy band Godspeed You! Black Emperor, serwując kolejny ciekawy splot post-rocka z takimi estetykami jak drone czy field recordings. Sympatyków nieco bardziej egzotycznych brzmień odsyłamy zaś do albumu ‘Jodeki’ japońskiej grupy Tricot. A poza tym? W kolejności losowej z czystym sumieniem polecamy też ‘Delta Estacio blues’ Jucary Marcal, ‘Glow On’ Turnstile, ‘Spiral’ Darkside czy ‘The Machine Is Burning and Now Everyone Knows It Could Happen Again’ BRUIT. Koniecznie sprawdźcie też oryginalną współpracę Richarda Dawsona z fińską grupą Circle, której efektem stał się album ‘Henki’ będący barwną mieszanką art rocka, rocka progresywnego, psychodelicznego, ale i naleciałości kraut- oraz space.

Fot.: bmblackmidi.tumblr.com
Tekst: WM

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook